Yankee Candle - Warm Cashmere

Odkąd przyszła jesień a na dworze zrobiło się chłodno (choć w moim odczuciu chłodno to mało powiedziane) z chęcią wracam do otulających zapachów i choć czasu na palenie świec nie mam praktycznie w ogóle, to woski stały się świetną alternatywą i idealnym lekiem na nikłą ilość czasu wolnego. Z obecnymi zapachami jest mocno w tyle, nadal w kolejce czeka jeszcze letnia kolekcja ale i dwa zapachy z jesiennej rozgościły się na dobre.




Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o aromacie drzewa sandałowego, kardamonu, piżma, paczuli oraz francuskiej wanilii. 


Już sam opis zapachu stworzonego specjalnie z okazji nadchodzącej jesieni zachęcał do kupna wosku w ciemno. Połączenie drzewa sandałowego z francuską wanilią to mieszanka, która otula nas w każdym calu. Słodki zapach wypełnia wnętrza mieszkania i pozwala zapomnieć o mało przychylnej aurze panującej na zewnątrz. Idealny kandydat na świecę w dużym formacie - osobiście z chęcią zobaczyłabym go pod choinką. 



Upominki ze Zlotu Lubelskich Straszydełek ♥

Po relacji ze spotkania czas na relację z zawartości paczek, które przyjechały ze mną do domu - duża dawka nowych produktów oraz wiele nowych firm, które z chęcią razem z mamą i babcią będziemy testować :). Oprócz upominków, które dostała każda uczestniczka firmy chętnie przekazywały fanty na licytacje - w moje ręce trafił upominek od marki Indigo. Wiele z marek znam od dawna, jednak część będę miała okazję dopiero poznać. Przede wszystkim cieszy mnie kolorówka - a zwłaszcza produkty do ust, nie kryję również radości z produktów do włosów (ostatni raz moje włosy widziały fryzjerkę rok temu w lipcu). 


Część z kosmetyków już jest w fazie testów i w dodatku w pełni spełnia moje oczekiwania. Do pierwszych recenzji zdecydowanie typuję markę Dermacol, która jest dla mnie pozytywnym zaskoczeniem - idealna czerwień i dobrze rozświetlone kości policzkowe, to tylko dwa z aspektów przemawiających za przetestowaniem produktów, które oferuję ta firma. Oprócz upominków od firm w moje ręce trafiła przeogromna paczka od kochanej Klaudii - jak zawsze trafiona w dziesiątkę :)

Poniżej znajdziecie pełną listę firm, które przekazały produkty do testów :)

Marion    Maroko Sklep   Hean   Dermacol   





Spotkanie lubelskich straszydełek ♥

Głównym celem spotkania - oprócz celów towarzyskich było wsparcie stowarzyszenia Podaj Łapę. Podczas spotkania udało się uzbierać 1400 złotych na rzecz zwierzaków. 
Dodatkowo oprócz dobrego jedzenia, plotek i wsparcia stowarzyszenia miałyśmy okazję poznać bliżej markę Dermacol. I przyznam Wam się szczerzę, że w ostatnim czasie jestem w stanie wypełnić szafę nowymi ubraniami na motocykle a z poznawaniem nowych marek kosmetycznych - jest nieco gorzej. Biorąc pod uwagę powyższy fakt, ucieszyła mnie wizyta p. Lucyny, która przybliżyła topowe produkty marki Dermacol oraz przekazała nam do testowania kosmetyki zarówno pielęgnacyjne jak i kolorówkę. 
Niebawem na blogu pojawi się zawartość paczek, które wróciły ze mną ze spotkania, nie zabraknie również recenzji. 
A w spotkaniu udział wzięły...









Kringle - Scarlet Rose ♥

W temacie wosków i świec jestem ostatnimi czasy lekko w tyle, jednak nie porzuciłam tego całkowicie. Co prawda spędzam dużo więcej czasu po za domem ale kiedy tylko mam wolną chwilę wrzucam wosk do kominka lub odpalam jedną ze świec, które stale goszczą na półce. Nadal najchętniej robię to jesienią.  Tym razem w moje ręce trafiła Scarlet Rose, którą jak dotąd miałam okazję poznać jedynie w wosku.

Kringle - Scarlet Rose
Świeca marki Kringle Candle o zapachu słodkiej szkarłatnej róży.

Zapach róży zawsze kojarzył mi się źle - do tego powinnam przyznać się już na początku. Ciężko było go znieść nawet w kosmetykach, jednak Kringle bardzo szybko zmieniło moje zdanie w temacie róż. Scarlet Rose to zapach bardzo słodki - nie ma nic wspólnego ze standardową wonią róż. Do tego jest typowym killerem - czuć go w całym mieszkaniu.
Jeśli więc zastanawiacie się nad tym zapachem a nie czujecie nici porozumienia z typowym różanym zapachem to Scarelt Rose będzie strzałem w dziesiątkę :)






Rossmann haul -55% ♥



Lovely
K-lips
K-lips nikomu już przedstawiać nie trzeba, przy okazji poprzedniej promocji udało mi się upolować odcień Pink Poison, tym razem w koszyku wylądowały dwa odcienie: Sweety i Lovely Lips. Z obydwu odcieni jestem zadowolona, tym razem nie było na te produkty tak dużego szału jak ostatnio więc na spokojnie można było kupić to co sobie zaplanowaliśmy.

Duo ombre 
Niestety oprócz hitów jakimi są produkty K-lips pora na produkt, który niestety okazał się kompletną klapą. Matowa pomadka + konturówka za pomocą, której możemy stworzyć ombre na ustach. Po pierwsze i tu się przyznam, że moim umysłem zawładnęła promocja - odcień nr 4 jest w kolorze kawy z mlekiem i na małych ustach, których jestem posiadaczką nie wygląda najlepiej. Dodatkowo ciężko uzyskać efekt ombre.

Wibo
Milion Dolar Lips 
Na ten produkt ostrzyłam sobie zęby podczas ostatniej edycji promocji na kolorówkę, jednak szybko odniosłam wrażenie, że kupno go graniczy z cudem. Tym razem jednak odcień nr 2 trafił do koszyka a ja już zdążyłam przekonać się, że ten produkt powinien zagościć w moich zbiorach w co najmniej jeszcze dwóch innych odcieniach.

Eveline
Lip Care Oil Tint
Produkt, który trafił  moje ręce przy drugim podejściu do zakupów. Muszę przyznać, że pokładałam w nim ogromne nadzieje. Odczucia po użyciu są dość mieszane, produkt bardzo fajnie nawilża jednak do idei tintu jest mu daleko, jedynie delikatnie barwi usta. Także jeśli poszukujecie nawilżenia a niekoniecznie intensywnego koloru - ten produkt powinien spełnić Wasze oczekiwania.



Manhattan 
3in1 Easy Match + Fresher skin
Po raz pierwszy mam styczność z produktami marki Manhattan. Jeśli chodzi o podkłady podczas ostatniej promocji skusiłam się na markę Lirene i Maybelline. 3in1 Easy Match w stu procentach trafił w moje potrzeby natomiast Fresher skin stawiam na drugim miejscu.

Lovely
Korektor pod oczy
Od pewnego czasu nie jestem w stanie obejść się bez korektora pod oczy. Ten z Lovely to sprawdzony produkt więc tym chętniej wrzuciłam go do koszyka.

Eveline
Korektor pod oczy
Podobnie jak w przypadku korektora z Lovely, produkt ten już wcześniej gościł w moich zasobach kosmetyczny i byłam zadowolona z jego działania, przy pierwszej próbie zakupu tego korektora niestety spotkałam się z pustką świecącą na półce natomiast przy drugim podejściu udało się znaleźć ten konkretny odcień.




Eveline
Róż do policzków w kremie
Przyznam, że do takiej formuły róży byłam sceptycznie nastawiona jednak ciężko jest nie skusić się na coś skoro jest już w promocji. Ciężko jest wydawać opinię na temat tego produktu już na samym początku, jednak od razu można zauważyć, że ma przyjemną konsystencję i jest idealny dla laików - nawet ja nie zrobiłam sobie nim krzywdy w postaci różowych placków na policzkach.

Eveline
Tusz do rzęs Big Volume Lash + Mega Size Lashes 
Pierwszy z tuszy gości w mojej kosmetyczce po raz trzeci z kolei Mega Size Lashes dopiero debiutuję. Obydwa tusze mają przyjemne silikonowe szczoteczki - takie jakie lubię najbardziej. Firma Eveline jest aktualnie przodownikiem jeśli chodzi o tusze do rzęs i moich ulubieńców i choć czasem zdradzam ją na rzecz innych marek to zawsze z pokorą sięgam po sprawdzone produkty.




Copyright © 2014 minimalistKa , Blogger