Maseczki do twarzy | Mój wybór.

W czasach gdy rynkiem zawładnęła koreańska pielęgnacja a co za tym idzie na półkach drogerii pojawiło się wiele rodzai maseczek ciężko jest dokonać wyboru. Każdy z nas ma inną cerę i potrzebuje czegoś innego aby uzupełnić swoją pielęgnację, jesteście ciekawi co gości w moich maseczkowych zbiorach? Maski w płachcie, bawełniane i żelowe płatki pod oczy, peel off i glinki. Od pewnego czasu staram się mieć w swoich kosmetycznych zbiorach co najmniej kilka rodzai tego typu produktów. W mojej pielęgnacji zależy mi na oczyszczeniu i dobrym nawilżeniu a dodatkowo stałam się miłośniczką płatków pod oczy, które nie raz ratują mój wygląd po zarwanej nocy.




Maski w płachcie

LOMI LOMI

Markę Lomi Lomi poznałam bardzo przypadkowo kiedy w centrum Warszawy robiłam szybki reaserch drogerii. Po wizycie w Kontigo zajrzałam do Hebe żeby po raz kolejny uzupełnić zapasy Kallosa do włosów i tak moim oczom ukazała się seria masek Lomi Lomi na cały tydzień. Koszt jednej maski to ok. 5zł, ja zdecydowałam się na wypróbowanie: nawilżającej maski z aloesem, winogronowej maski rozjaśniającej oraz maski witalizującej z granatem. 

Maska nowego typu, wykonana z ekologicznej tkaniny Tencel została wzbogacona wyciągiem z liści aloesu. Zawiera aktywator wchłaniania oraz składniki odżywcze, które doskonale przenikają w skórę twarzy. Przywróć swojej skórze zdrowy i promienny wygląd. Maseczka aloesowa sprawi, że Twoja twarz odzyska witalność i blask. Dzięki zawartości ekstraktu z liści aloesu maseczka skutecznie nawilża, koi i regeneruje skórę. Ekstrakt z aloesu zwyczajnego zawiera dużą ilość wody, która łagodzi i uspokaja wrażliwą skórę, a także sprawia, iż staje się ona świeża i nawilżona. 

Upodobałam sobie właśnie wersję aloesową, maska jest bardzo dobrze nasączona i ma ładny delikatny zapach. Zostawia skórę promienną i dobrze nawilżoną. Idealnie sprawdza się jeśli potrzebujemy szybko doprowadzić się do porządku - dodatkowo cena mocno zachęca do wypróbowania całej serii na siedem dni tygodnia.



Conny

Marka Conny to produkty bardzo podobne do produktów od Lomi Lomi, również w swojej gamie maseczek posiadają 6 rodzai produktów z różnymi składnikami. W moje ręce trafiła wersja z kwasem hialuronowym - który wspominam bardzo dobrze, śluzem ślimaka i węglem drzewnym. Płachta z kwasem hialuronowym sprawdziła się u mnie rewelacyjnie, śluz ślimaka przyniósł nieco mniejsze efekty a na użycie nadal czeka maska z węglem drzewnym.

Maska z węglem drzewnym doskonale reguluje wydzielanie sebum, pomagając tłustej skórze utrzymać ją w czystości. Zawiera składniki odżywcze, które chronią cerę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. 



Płatki pod oczy

W moich zbiorach często pojawiają się żelowe płatki pod oczy marki Pilaten jednak teraz głównie w użyciu jest produkt marki Purederm. Ten typ produktu w ostatnim czasie stał się moim kosmetycznym must have. W obecnym trybie pracy często wstaję z cieniami pod oczami, idealnie do uratowania sytuacji sprawdzają się kolagenowe płatki żelowe z Pilatenu jednak teraz jako zamiennik stosuję Purederm, które radzą sobie równie dobrze.

Purederm kolagenowa maseczka pod oczy w postaci perfekcyjnie wyciętych płatków to intensywnie nawilżający zabieg na okolice oczu. Wyjątkowe połączenie składników" kolagenu, witaminy E oraz ekstraktu z zielonej herbaty pomagają przywrócić odpowiednie nawilżenie i elastyczność wrażliwej skóry. kolagenowe płatki spowalniają procesy starzenia, a także redukują ich widoczne oznaki w postaci zmarszczek, zwiotczeń, obrzęków i cieni pod oczami.




Maski w kremie

Oprócz masek w płachcie, które są aktualnym hitem wśród pielęgnacji w moich zbiorach znalazły miejsce również tradycyjne maseczki w kremach - tu upodobałam sobie markę Balea, niebawem swój debiut będzie mieć marka Vianek, której produkty budzą we mnie ogromną ciekawość. Dodatkowo osławiona czarna maska z Pilatenu również musi mieć tu swoje miejsce a z kosmetycznych ciekawostek mogę polecić Wam białą maskę z glinką z Pilaten, którą również testowałam i poszukuję jej po sklepach do ponownego użycia.




A Wy jakie typy masek preferujecie? Może macie jakieś produkty godne polecenia?


5 komentarzy:

  1. Tez uwielbiam maski i to jedna z wazniejszych rzeczy w mojej pielegnacji, choc ha jednak wole sloiczki

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ostatnio bardzo polubiłam się z maseczkami i lądują na mojej twarzy co najmniej 2 razy w tygodniu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. maski w płachcie to zawsze świetna opcja! ostatnio polubiłam te z Mizon :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Maseczki to jeden z moich ulubionych kosmetyków, które też z przyjemnością kupuję :) Z lomi lomi miałam serię na 7 dni tygodnia, więc poznałam niemal każdy rodzaj (do przetestowania została mi ostatnia i 1 oddałam siostrze). Jednak jakoś specjalnie ich nie polubiłam najmilej póki co wspominam granat :) Z Balea miałam arbuzową i dla mnie szału tutaj także nie było - specjalnych efektów nie zauważyłam, a nawet zaczeła mnie piec podczas noszenia, więc nieciekawie. Jeśli chodzi o pilaten to tutaj miałam 2 saszetki. 1 próba byłą kiepska, maseczka nie wyschła do końca więc męczyłam się z nią dobre pół godz. Za 2 razem poszło duuużo lepiej i zauważyłam jakieś tam efekty :) Jednak nadal uważam, że w naszych polskich maseczkach możemy znaleźć typy które dobrze oczyszczają, może nawet lepiej niż właśnie ta ;) Vianek mocno mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Spore zapasy:) Ja najbardziej lubię maski kremowe, peel off albo zwykłe glinki do rozrobienia:) Nigdy nie używałam płatków pod oczy, ale pewnie i na to przyjdzie czas:) Różowe usta są przesłodkie, pewnie komicznie wyglądają "zaaplikowane" :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli blog Ci się spodobał - zaobserwuj i zostań ze mną na dłużej :)!

Copyright © 2014 minimalistKa , Blogger