środa, 7 czerwca 2017

Kosmetyczne nowości | Pilaten, Babuszka Agafia, Kallos, Balea, Mixa, L'oreal, Gliss Kur, Green Pharmacy

Ostatnie dni obfitowały w kupno kosmetycznych nowości. Wiele produktów to absolutne nowości na mojej kosmetycznej półce, jednak część z nich już znałam i chętnie sięgnęłam po nie raz jeszcze. W zeszło tygodniowych zakupach przewagę zdecydowanie mają kosmetyki do pielęgnacji twarzy, następnie znalazło się coś do pielęgnacji włosów i produkty do szybkiego uzyskania opalenizny.
Zakupy rozpoczęły się od promocji w Rossmannie na pielęgnację twarzy 2+2. 2 produkty trafił w ręce mamy a dwa postanowiłam wziąć dla siebie. Kolejne zakupy robiłam w sieci drogerii Laboo i Jasmin. Zacznijmy więc przegląd od pielęgnacji twarzy bo to w niej kryją się produkty, których jestem najbardziej ciekawa.


Pielęgnacja twarzy

Pilaten.
Czy jest jeszcze ktoś kto nie zna czarnej maski marki Pilaten? W sieci od dawna jest chwalona za swoje właściwości oczyszczające, dostępna jest w saszetkach bądź w tubie. Ceny saszetek wahają się od 1,85zł do 2,50zł. Ja akurat mając styczność z tą maseczką już wcześniej postanowiłam uzupełnić jej braki w swojej pielęgnacji. 
Marka Pilaten to nie tylko czarna maseczka na zaskórniki, w jednej z drogerii znalazłam kolagenową maseczkę pod oczy w formie żelowych płatków za 2,99zł zestaw oraz maseczkę do ust, która niestety nie posiada polskiej naklejki z informacjami od dystrybutora jednak cena 3,99zł kusiła żeby zakupić jedną sztukę na wypróbowanie.


Babuszka Agafia.
Z rosyjskimi kosmetykami polubiłam się już dawno, jednak większość z tych, które posiadałam były produktami do pielęgnacji włosów. Tym razem potrzebowałam kremu pod oczy, który załagodzi poranne sińce. Wybór padł na krem - żel do powiek do 35 lat. Fajna konsystencja to jego ogromna zaleta, faktycznie jest w formie kremu-żelu dzięki czemu szybko się wchłania. Cena też zachęcająca bo za 50ml kosmetyku zapłacimy 11zł.



L'oreal
Ostatnio w sieci pojawiły się informacje na temat nowości marki L'oreal jakimi są maseczki z glinkami czarną, czerwoną i zieloną, oprócz maseczek marka wprowadziła także żele do mycia twarzy z trzema wyżej wymienionymi glinkami. W moje ręce trafił akurat żel detoksujący z 3 czystymi glinkami i węglem. Żelu używam rano i wieczorem i już po pierwszym użyciu widoczna była zauważalna różnica stanu cery. Jego cena to 35zł za 150ml, zastanawiam się jednak czy nie jest ona zbyt wysoka i czy w niższej cenie nie znajdziemy produktów innych marek z podobnym działaniem.

Mixa
Z marką Mixa miałam swoją pierwszą styczność stosunkowo nie dawno, pierwszym produktem jaki wypróbowałam był krem nawilżający i byłam z niego bardzo zadowolona, akurat szukając płynu micelarnego mój wzrok powędrował w kierunku produktów Mixa. Samą zawartość buteleczki oceniam na duży plus jednak aplikacja z pompki to istny koszmar, połowa produktu ląduje w umywalce bądź na podłodze. Gdyby zmienić sposób aplikacji micela na wacik to produkt zasługuje na dużą uwagę :) cena to 16zł za 200ml.



Pielęgnacja włosów

Kallos.
Kiedyś wchodziłam w namiętne romanse z maskami tej marki, jednak w ostatnim czasie moja pielęgnacja włosów (a raczej jej brak) ograniczały się jedynie do ich mycia szamponem obowiązkowo pomieszanym ze słynnym olejkiem Andrea i używaniem odżywek ekspresowych marki Gliss Kur, dzięki którym byłam w stanie w miarę bez problemowo rozczesać swoje włosy. 
Jednak ostatnio stojąc przed półką pełną produktów marki Kallos postanowiłam poświęcić swoim włosom więcej uwagi. Niestety nie znalazłam nigdzie maski Latte ale za to wiele rodzai innych masek. Wybór padł na wersję Omega, na początek w małej pojemności (tych litrowych słoi nie byłam w stanie zużywać sama a po niefortunnej przygodzie z maską Silk, zrezygnowałam z kupowania tych masek na ładnych parę lat). Cena 5zł za 275ml. Pierwsze użycia mam za sobą i już wiem, że powrót do masek Kallos powinien zostać odnotowany jako pozycja obowiązkowa w pielęgnacji włosów.



Green Pharmacy
To również pozycja, która powraca w pielęgnacji włosów. Olejek stosowałam dobre 5 lat temu kiedy to walczyłam o szybki przyrost włosów i wzmocnienie cebulek. Lubiliśmy się bardzo, odnotowałam zużycie około 4 buteleczek, kiedy więc w Laboo zobaczyłam go za ok. 5zł obowiązkowo musiał trafić do koszyka. Powrót do olejowania włosów - czas start!

Gliss Kur
Ekspresowych odżywek marki Gliss Kur używam (co prawda z przerwami) ale od dawna. Można je kupić w fajnych promocjach, wersję Liquid Silk złapałam w Rossmannie za 8,49zł. Odżywka ma za zadanie nadać blask i miękkość włosom matowym i łamliwym w moim przypadku stosuję ją po każdym myciu ponieważ znacznie ułatwia rozczesywanie włosów, czasem zdarza się również, że odżywka wyląduje na suchych włosach - ogromnym jej plusem jest fakt, że nie obciąża i nie przetłuszcza włosów. 



Produkty do opalania

Venus
Nie lubię nóg białych jak mleko a w obecnym roku ilość promieni słońca dość długo nas nie rozpieszczała. Jednak nadszedł czas idealny na krótkie spodenki a za pasem czekał mnie wyjazd na Mistrzostwa Polski Super Moto (na których de facto nabawiłam się oparzeń słonecznych) więc postanowiłam wypróbować fluid do wyrównania kolorytu marki Venus. Koszt 8zł, efekt? Efekt był i był zadowalający, bez smug, naturalny, łatwy do rozprowadzenia produkt. Spełnił moje oczekiwania. 

Balea
Nadal zakochana jestem w produktach marki Balea. Większość kosmetyków przywoziła mi moja kochana Clau, jednak udało mi się dopaść produkt w zapachu, który chciałam poznać. Zdecydowanie wolałabym żel pod prysznic jednak w formie mydła również przygarnęłam to cudo. Owocowo - kokosowy zapach podbił moje serce i już wiem, że przy najbliższej wyprawie do Czech obowiązkowo muszę zajrzeć do Zgorzelskich DM'ów w poszukiwaniu żeli w tym zapachu pitaya&kokos. Cena 6zł, czyli drożej niż normalnie w DM, jednak ciężko było przejść obok niego obojętnie ;)


Czytaj dalej »

niedziela, 28 maja 2017

Makeup Revolution - Paletka Beyond Flawness

Marka Makeup Revolution znana jest mi od dłuższego czasu. Pierwszymi produktami tej marki jakie trafiły w moje ręce były szminki, oczywiście w odcieniach soczystej czerwieni. Kolejno w kosmetycznej szufladzie pojawiały się paletki cieni, które podbiły moje serce od pierwszego użycia. Na ostatnim spotkaniu blogerek w moje ręce trafiła cała paczka od marki Makeup Revolution. Fixer, pomada do brwi,  szminka, lakier do ust, wypiekany róż i... kolejna paletka cieni do kolekcji. 




32 cienie zamknięte w pięknej eleganckiej czarnej paletce z lusterkiem. Wśród cieni znajdziemy odcienie w tonacji nude, matowe i perłowe cienie idealnie nadają się zarówno do tworzenia makijaży na co dzień jak i wersji wieczorowych. Paletka idealnie nadaje się dla osób zaczynających swoją przygodę z makijażem, ilość cieni w zupełności wystarczy na początek. Trwałość produktu jest zaskakująco dobra a dodatkowo utrwalone fixerem przetrwają nie jedno nocne szaleństwo. 





Paletki cieni marki Makeup Revolution swego czasu można było dostać na www.goodies.pl 
Być może paletki jeszcze zawitają ;) a znajdziecie je pod tym linkiem.

Czytaj dalej »

wtorek, 21 lutego 2017

`Pierre de plaisir - naturalna pielęgnacja

Wiosna zbliża się co raz większymi krokami, co za tym idzie wreszcie możemy rozpocząć chowanie głęboko do szaf grubych płaszczy, kurtek, szalików i całej zimowej garderoby. Jeśli pozbędziemy się z zasięgu wzorku tych wszystkich rzeczy a naszym oczom ukażą się wiosenne sukienki nie zapominajmy również o odpowiedniej pielęgnacji naszej skóry. Tu z pomocą przychodzi nam gadżet, który pokocha każda kobieta - kamień peelingujący. 


Pierre de plaisir to marka produkująca ręcznie robione kamienie peelingujące dostępne w dwóch wielkościach - większy do ciała, mniejszy - do twarzy. W mojej łazience zagościła wersja większa. Towarzyszy mi od pewnego czasu i obecnie mogę wymienić zalety tego produktu.



Zacznę od samego opakowania - prosta forma zwiastująca fakt, że w środku znajdziemy produkt w 100% naturalny jest przyjemna dla oka i tu uwaga! według mnie to idealny pomysł na prezent, nie tylko pod względem estetycznym ale także jeśli chodzi o zastosowanie o czym zaraz wspomnę parę słów. 


Aby użyć kamień należy zamoczyć go w wodzie i nalać na niego mydło w płynie lub żel - teraz możemy zacząć peeling i masaż ciała w jednym. Kamień delikatnie złuszcza naskórek a dodatkowo daje uczucie odprężenia. Skóra po użyciu kamienia jest świetnie wygładzona. Używam go 2 razy w tygodniu, każda partia ciała traktowana jest inną siłą nacisku kamieniem na skórę tak aby nie przedobrzyć :)


Jako kolejne zalety tego produktu należy wymienić jego trwałość - nie zużywa się ani nie niszczy, jeśli chcemy go odświeżyć wystarczy umieścić go w piekarniku w temperaturze 250 st. na 30 minut. 
Cena - to kolejna ogromna zaleta produktu. Mały kamień do twarzy to koszt jedynie 18zł, natomiast duży do ciała kosztuje 25zł. 


Tak jak wspomniałam na początku - kamień peelingujący to idealny pomysł na prezent zwłaszcza z okazji nadchodzącego Dnia Kobiet. Nie jedna kobieta ucieszyłaby się z zestawu kamieni peelingujących a jeszcze bardziej z efektów jakie otrzymujemy po ich zastosowaniu. 
Podsumowując, kamień peelingujący Pierre de Plaisir to produkt tworzony z sercem. 

Czytaj dalej »

środa, 15 lutego 2017

Walentynkowe spotkanie blogerek

Walentynkowym akcentem reaktywuję bloga. Minęło sporo czasu od ostatniego wpisu, spowodowane było to wieloma czynnikami na które niestety nie miałam wpływu, jednak teraz kiedy w pełni mogę cieszyć się każdym kolejnym napisanym tu słowem - wracam! Na fanpage znajdziecie blogową ramówkę czyli spis wpisów, które w najbliższym czasie pojawią się tu - na blogu.




Przejdźmy jednak do relacji z... Walentynkowego spotkania blogerek, które odbyło się wczoraj w restauracji Portofino. Siedem dziewczyn jak zawsze w atmosferze plotek blogowych i kosmetycznych spędziło w swoim towarzystwie parę ładnych godzin - niestety minusem takich spotkań jest fakt, że czas biegnie zdecydowanie za szybko. Spotkanie rozpoczęłyśmy prezentacją marki Joico. Szybki obiad, prezentacja marki Vipera i obłędnie słodki deser. Lubię takie spotkania, wiecie dlaczego? Uzmysławiam sobie w jednej chwili, że blog to spory kawałek mojego życia. Nagle orientuje się, że niektóre z dziewczyn znam już ładnych parę lat, z Klaudią z bloga Czarnulkaa Blog znamy się 4 lata. Widujemy się nie tylko na spotkaniach blogerek ale także na mniejszych kameralnych pogaduszkach :)

P.S. niebawem wyczekujcie wpisu z upominkami, które otrzymałyśmy na spotkaniu ;)









Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia