Yankee Candle - Riviera Escape

Czas nadrobić zaległości, zgodnie z założeniami powrotu do regularnego blogowania, pełnego zaangażowania w dalszy rozwój bloga i siebie zaczynam od lekkich tematów. W ostatnich dniach czerwca znajdziecie tu więcej mnie a i książka na czerwiec też się pojawi! Będzie kosmetycznie, książkowo i rozwojowo. I choć nadal w głowie siedzi niemoc do pisania - po takiej przerwie wcale się sobie nie dziwię - to blog z powrotem ożywa i będzie dostarczać Wam codziennie świeże posty. 
Dzisiejszy dzień to dzień typowego relaksu, czasu dla siebie i dla niego. Jutro pakuję walizkę i ruszam do Warszawy a w poniedziałek obieram swój kurs na Domaniewską żeby wziąć udział w szkoleniu Performer Conntent. 





Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o zapachu delikatnej bryzy morskiej połączonej z aromatem śródziemnomorskich kwiatów oraz niewielkim dodatkiem ambry.

Co innego mogło wylądować w kominku w tak upalne dni jeśli nie Riviera Escape? Wiem, ta kolekcja weszła do sklepów już dawno, jednak u mnie długo czekała na swój debiut. W Riviera Escape pokładałam wielkie nadzieję, jednak zanim sięgnęłam po wosk miałam całkiem inne wyobrażenie tego zapachu. Nie, nie rozczarował mnie, choć liczyłam na więcej kwiatów niż męskich nut zapachowych. Riviera Escape to typowy świeżak, męskie perfumy dla młodzieńca, producent wspomina o kwiatach jednak mój nos ich nie zidentyfikował. Bardziej to morska bryza. Niestety dużej świecy z tego nie będzie ale wosk jest w porządku na tak upalne dni jak teraz.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli blog Ci się spodobał - zaobserwuj i zostań ze mną na dłużej :)!

Copyright © 2014 minimalistKa , Blogger