LRM czyli idź być pieszym gdzie indziej!

niedziela, 1 maja 2016

Białystok, Katowice, Trójmiasto, Łódź i wreszcie Lublin. To tylko kilka miast, którymi zawładnęło szaleństwo miejskich rowerów. Stale powstające nowe stacje i co raz większa liczba rowerów aż zachęca żeby wskoczyć na miejskie dwa kółka i pomknąć przed siebie. I ja dałam się ponieść temu szaleństwu, nie na długo, z dużą dawką nerwów. Jako, że majówkę czas zacząć polecam każdemu poznać kilka dygresji na temat rowerów miejskich czyli idź być pieszym gdzie indziej.




Lublin - nawet tu pojawił się Lubelski rower miejski a z nim dodatkowe kilometry ścieżek dla rowerzystów. Jednak właśnie tu mieszkańcy (zwłaszcza Ci poruszający się na własnych nogach) nadal nie odróżniają przestrzeni wydzielonej dla pieszych i tej dla wydzielonej dla rowerów. I na co dzień nie zauważam tej zależności bo wszędzie poruszam się autem a w rolę pieszej wcielam się niezmiernie rzadko to kilka dni temu miałam okazję wcielić się w rolę rowerzystki. Co prawda rowerem pokonałam niecałe 2 kilometry jednak było to 2 kilometry utrudnień - i to nie za sprawą złego stanu nawierzchni (bo nawierzchnia była pierwsza klasa) a za sprawą pieszych. Już na samym początku zauważyłam, że ludzie nie zwracają uwagi na jadących obok nich samych rowerzystów. Nawet jeśli chodnik jasno wyznacza reguły gry - część z jasną kostką i znacznie szersza to miejsce idealne do pieszych wędrówek, ciemna kostka z mniejszą ilością przestrzeni - powinna należeć do rowerzystów. Powinna jednak nie należy.



Młodzież, starsze panie, małżeństwa z dziećmi i psy - dosłownie każdy nie zwraca uwagi na jasny podział chodnikowej przestrzeni, kiedy więc jedziesz rowerem nie zdziw się jeśli nagle pod Twoje koła wbiegnie dziecko, albo starsza pani z wielką łaską ustąpi Ci miejsca - na przestrzeni chodnika na której nie powinno jej być. A zjazdy z wiaduktów to już inna bajka! Tu gdzie wydzielone miejsce powinno służyć inwalidom, matkom prowadzącym wózki i rowerzystom również nie poczujesz się swobodnie. Ostatnia próba zjechania z wiaduktu cudem skończyła się dobrze zarówno dla mnie jak dla pieszej, która nawet nie myślała zejść z mojego toru jazdy (przecież mogę poczekać, aż ona łaskawie idąc spacerkiem popalając papierosa i machając nim na szerokości całego zjazdu, zejdzie z miejsca w którym nie powinna się znajdować). Po tej krótkiej przejażdżce mocno uświadomiłam sobie, że lepiej prowadzę motocykl niż rower - przynajmniej przestrzeń, którą nim pokonuję nie została zawładnięta przez pieszych.

Przejechanie tych 2 kilometrów uświadomiło mi jak bardzo piesi ignorują innych uczestników ruchu (do tej pory wydawało mi się, że ich ulubionym zajęciem jest wybieganie mi przed maskę samochodu nawet wtedy kiedy hamowanie i tak mogłoby zakończyć się z bliskim spotkaniem Mercedesa z ich szanownymi czterema literami). Podczas majówki sporo osób skorzysta z LRM ale też sporo osób wyjdzie na spacer - piesi kolidujący spokojny przejazd rowerzystów to zmora na lubelskich chodnikach więc jeśli nie siadasz na rower i wybierasz piesze wędrówki pamiętaj - IDŹ BYĆ PIESZYM GDZIE INDZIEJ (a najlepiej tam gdzie Twoje miejsce czyli niech Twoje nogi niosą Cię po jasnej części chodnika, nie ciemnej i niech nie kusi Cię wchodzenie na ścieżkę rowerową, chyba że majówkę chcesz spędzić na intensywnej terapii bo spotkanie z rowerzystą nie zawsze może zakończyć się tylko otarciami).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli blog Ci się spodobał - zaobserwuj i zostań ze mną na dłużej :)!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia