Yankee Candle - Serengeti Sunset

Egzemplarz, który gościł u mnie od dawna dopiero doczekał się debiutu na blogu. Obiecałam świąteczne zapachy, ale obok Serengeti Sunset nie można przejść obojętnie. Małe oderwanie od słodkich ciasteczek, choinkowych i zimowych aromatów nikomu nie zaszkodzi. Na reszcie rozpoczęłam okres wolny od uczelni, błogi stan potrwa aż do 4 stycznia. Obiecałam sobie nadrobić wszystkie blogowe zaległości a trochę ich się nazbierało. Spodziewajcie się dawki postów kosmetycznych - w pierwszej kolejności pojawi się recenzja Hairvity, który stosuję już od pewnego czasu, kolejne posty będą zawierały recenzje kosmetyków ze spotkania w Chełmie oraz do końca roku pojawi się wpis i INSPI plannerze :)



Duży słój z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Uwodzicielski aromat słodkich owoców, cytrusów, kwiatów lotosu i bursztynu przenoszący nas na afrykańskie Serengeti o zachodzie słońca.

Z tym zapachem polubiłam się odkąd w moje ręce trafił wosk, cała linia Out off Africa jest bardzo bardzo udana. Jednak to na Serengeti Sunset skusiłam się w formie dużego słoja. Połączenie zapachu cytrusów z kwiatową nutą i elementem bursztynu tworzą idealną całość. Aromat, który rozprzestrzenia się w pomieszczeniu nasycony jest słodyczą owoców i rześkością cytrusów. Polecam miłośnikom zapachów, które potrafią oczarować od pierwszego palenia :)





4 komentarze:

  1. Podoba mi się ten zapach, ale nie na tyle aby inwestować w świecę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam go jeszcze, ale na pewno u mnie znajdzie miejsce;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie cena świec jest zdecydowanie za wysoka ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli blog Ci się spodobał - zaobserwuj i zostań ze mną na dłużej :)!

Copyright © 2014 minimalistKa , Blogger