Yankee Candle - Amber Moon

poniedziałek, 9 listopada 2015

Jesienne dni stają się bardziej jesienne, słońce już nie świeci tak jak kilka dni temu, deszczu co raz więcej a co za tym idzie co raz bardziej mam ochotę schować się pod kocem i nie wysuwać z pod niego nosa. Niemniej jednak rzadko kiedy zdarza się taka mała przyjemność i choć jesienne dni dłużą się oj dłużą mam na to swój sposób. Jak zawsze niezawodne Yankee Candle oraz trening antystresowy dla dorosłych. Nowe kolorowanki, nowe przyrządy do kolorowania - uwierzcie mi rozweselą nawet najbardziej pochmurny dzień. Wszystko da się przeżyć :). A jeśli o jesiennych dniach mowa oznacza to powolne nadejście zimy - co za tym idzie święta, święta, święta - we wszystkich sklepach! Z jednej strony cieszę się z takiego obrotu sprawy ponieważ mogłam już poczynić zakup na Mikołajkowy prezent dla Czarnulki, teraz pozostało mi skompletować paczkę dla osóbki z losowania.



Wyjątkowy sampler (nie tylko) na wyjątkowe okazje. Cudownie złożona, wielowątkowa, jesienna kompozycja – aromatyczne pożegnanie wakacji i sposób na to, aby w bezbolesny sposób przygotować się na nadejście coraz dłuższych wieczorów. Amber Moon to poezja w zapachowym wydaniu. W pięknie wybarwionym, ciepłym i w pełni naturalnym wosku samplera od Yankee Candle mieszają się nuty ciepłego od promieni słońca bursztynu, olejku paczuli, drzewa sandałowego i akordy kojarzące się ze świeżymi powiewami nocnej bryzy. Dodatkowo, w tle, odnaleźć można odrobinę owocowych, cytrusowych drobinek – grejpfrutowych, mandarynkowych czy pomarańczowych. Tak skomponowana całość jest ciepła, przytulna, bardzo przyjacielska. Intensywny zapach bez problemów dociera do najdalszych kątów domu, szczelnie wypełnia przestrzeń i roztacza w niej niepowtarzalną magię atmosfery przełomu lata i jesieni.

W ostatnim czasie zauważyłam, że w moje gusta trafiają coraz cięższe zapachy. Chociażby Snow in love który w samplerze nie wzbudził we mnie miłości w świecy praktycznie nie gaśnie. Tak samo było z Amber Moon. Mój nos twierdzi, że jest bardzo podobny do Honey Glow. Bursztynowe aromaty w połączeniu z nutami paczuli i drzewa sandałowego tworzą niezwykle przyjemną mieszankę. Zapach idealny na jesienne dni, lekko przełamany cytrusową nutą która nie jest zbyt mocno wyczuwalna, schodzi na drugi plan mimo to daje o sobie delikatnie znać. 







6 komentarzy:

  1. Jak są świeże akordy to mi też mógłby się spodobać. Nie lubię typowo mdłych jesiennych zapachów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się ciągle myli Honey Glow z Amber Moon - jeden z nich pokochałam, a drugi jest zbyt męski i nie pamiętam który! :( Ale Snow in love to jest tak genialny, oryginalny zapach, że kiedy paliłam go rok temu podczas sesji, nie mogłam się skupić, tak pobudzał moją wyobraźnię... :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja niedawno zaczęłam świeczkowo-woskowy szał :) Ale myślę, że ten zapach byłby dla mnie za ciężki (dla mnie może aż tak nie, ale dla niektórych osób w domu na pewno ).
    Zapraszam do mnie, będzie mi miło jak zaglądniesz :) http://blog-pelen-kolorow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Jeśli blog Ci się spodobał - zaobserwuj i zostań ze mną na dłużej :)!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia