Yankee Candle - Bay Leaf Wreath

Yankee Candle - Bay Leaf Wreath

Już jutro zaczynamy kolejny miesiąc roku, aż szkoda pomyśleć, że przed nami ostatnie 30 dni i nadejdzie nowy rok. Jak wiadomo kolejny rok będzie niósł za sobą masę wyzwań, mnóstwo nowych rzeczy do zrobienia itp. Korzystając okazji, że za oknem nie mamy jeszcze białego puchu - choć przez Lublin przeszła dziś nie mała nawałnica, która narobiła sporo szkód, pozostaniemy w temacie jesiennym. Od grudnia obiecuję zimowy klimat na blogu wywołany za pomocą zimowych i świątecznych zapachów. Od jutra pojawią się nowe zapachy miesiąca czyli Season of peace oraz Icicles - ja osobiście wyczekuję SoP i mam ochotę nabyć go w dużej świec :).



Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: liście laurowe, pomarańcza oraz drzewo cedrowe.

Zapach dość specyficzny, miałam okazję posiadać go w wosku oraz poznałam zapach świecy. Niestety nie mogę powiedzieć, że jestem jego zwolenniczką. Bay Leaf Wreath to zapach liści laurowych, przełamany rześkością cytrusów na czele z pomarańczą a całość dopełnia drzewo cedrowe, w moim odczuciu zapach jest dość ciężki, ratują go właśnie cytrusowe akordy. Nie do końca jest to mój typ, aczkolwiek wiem że ma swoich zwolenników :)




Yankee Candle - Sweet Strawberry

Yankee Candle - Sweet Strawberry

Koniec listopada co raz bliżej, niebawem na blogu pojawi się post z listopadowymi nowościami jakie trafiły w moje ręce, będą to nie tylko urodzinowe prezenty, ale też (tak wiem mocno przedwczesne) prezenty Mikołajkowe, zakupowe nowości oraz kosmetyczne nabytki. Post praktycznie jest już gotowy, uzupełniam go jednak stale o nowe zdobycze z ostatnich dni miesiąca. 
Koniec listopada analogicznie oznacza nadchodzący początek grudnia czyli zdobycie ostatniego prezentu dla samej siebie. Dziś kolejny słodki i rześki zapach - z nadejściem grudnia obiecuję Wam recenzję zimowych wosków od Kringle i Yankee Candle. 



Truskawki z domieszką truskawek bogato przyprawionych truskawkową esencją... Ot, przepis na letni deser idealny – delicję, która zadowoli najbardziej nawet wybrednego łakomczucha, która nierozerwalnie kojarzy się z początkiem lata i która skrywa w sobie ogromną, aromaterapeutyczną moc. Wosk Sweet Strawberry to hołd dla prostoty i zapach pod każdym względem pozytywny. Esencja pozytywnie pobudza, optymistycznie nastraja i pomaga przetrwać – w oczekiwaniu na przyjście kolejnego, truskawkowego sezonu – najbardziej szare i przykryte jesienną i zimową pluchą dni.

Truskawkowy zawrót głowy od Yankee Candle - jako miłośniczka truskawek pod każdą postacią polubiłam ten zapach od pierwszego palenia. Wspaniały słodki i orzeźwiający aromat owoców, które mają wielu zwolenników. Zapach idealny na wiosenne dni ale również na te chłodne jesienne, przyprawiający o ogromny optymizm. Owocowa euforia ogarnie nas po odpaleniu kominka. Polecam każdemu a zwłaszcza osobom które rozpoczynają swoją przygodę z produktami Yankee Candle.






Yankee Candle - Champaca Blossom

Yankee Candle - Champaca Blossom

Za oknem każdego ranka widać biel - temperatura też daje się we znaki. Za kilka dni nadejdzie ostatni miesiąc w tym roku - cieszę się na tę okoliczność ponieważ długo czekałam na grudniowe zapachy miesiąca a konkretnie na Season of peace. Prawdopodobnie będzie to ostatni świecowy nabytek w tym roku, ponieważ rok 2016 pod względem zapachów zapowiada się na prawdę bardzo interesująco wolę poczekać na nowości :) Przy okazji kusiła mnie też świeca Berry Triffle jednak udało się jakoś rozchodzić tę zachciankę na rzecz Season of peace. Chociaż za oknem mamy zimowy czas na blogu dziś mało zimowo za to bardziej wiosennie. Dawno nie było żadnych kwiatów więc oto i Champaca Blossom.



Południowo-Wschodnia Azja nie pachnie – jedynie – orientalnymi przyprawami czy ciepłym wiatrem. Mapa aromatów Indii czy Chin przypomina kolorowy patchwork, stanowiący połączenie nut słodkich, pikantnych czy korzennych. Na tym tle najmocniej wyróżnia się zapach kwiatów magnolii champaca. Wiecznie zielone drzewo jest obsypane jasnymi, żółtopomarańczowymi pąkami, które wykorzystuje się do ozdabiania buddyjskich świątyń. Energetyzujący, świeży zapach płatków kojarzy się z orientalnym wiatrem i dalekimi wyprawami. Magiczną moc kwiatów champaca odnaleźć można w wosku Yankee Candle. Kompozycja Champaca Blossom to propozycja z wiosennej oferty – świeża, pogodna i zapowiadająca sezon na dalekie wyprawy.

Na przekór zimie czas na przywołanie wiosny, chociaż na chwilę, chociaż zapachem :) I choć w ostatnim czasie nierozłączna miłość połączyła mnie z Snow in love to dziś czas na małą odskocznię. Champaca Blossom to jeden z bardziej zaskakujących zapachów - świeżość magnolii Champaca, słodycz jej zapachu i rześkość wiosennych dni -  właśnie taki jest ten wosk. Kwiatowy zapach umilający zimowe popołudnie - w jednej chwili w naszym umyśle gości wiosna, przepełniona najpiękniejszą gamą kwiatowych zapachów :)





Trening antystresowy - o tym się mówi! II

Trening antystresowy - o tym się mówi! II

Pamiętacie pierwszy post o treningu antystresowym? Wtedy stawiałam pierwsze kroki w temacie, ale już miałam świadomość że z kolorowankami dla dorosłych zaprzyjaźnię się na dobre - i nie myliłam się. Podbiły nie tylko moje serce ale wielu innych kobiet - coraz częściej widzę w sklepach Panie (nawet te 30-40+) kupujące kolorowanki. Dobrą informacją jest też fakt, że stały się one na tyle popularne, że są dostępne w co raz większej ilości sklepów, a dodatkowo często można je kupić w promocyjnych cenach. Zwiększył się też mój asortyment rzeczy do kolorowania - co prawda o dwa nowe opakowania flamastrów i kredek jednak już upatrzyłam sobie kolejne narzędzia do pracy :) Formaty kolorowanek są różne od małych po duże ich ceny też wahają się od 4 do 20zł. Kolorowanki możemy kupić tu, tu i tu. 

Nie przedłużając zapraszam na przegląd antystresowych nowości.

Antystresowa kolorowanka - Mandale - polubiłam się z nią bardzo, najbardziej podoba mi się duża ilość obrazków zajmujących całą stronę, co prawda są one najbardziej pracochłonne ale za to gwarantują relaks na najwyższym poziomie. Format książeczki jest również na duży plus - możemy ją zabrać ze sobą praktycznie wszędzie tam gdzie będziemy mieć jak kolorować :)

Antystresowa kolorowanka - Powietrze - zawiera o wiele mniej, żeby nie powiedzieć że wcale kolorowanek na całą stronę, za to oferuję nam do kolorowania zwierzęta, jedne składają się z większych elementów inne z mniejszych - czasami na tyle małych, że ze stanu relaksu można przejść w stan irytacji jednak bez obaw mija on bardzo szybko :) 

Kolorowanie i bazgranie - Hinduskie motywy - moja pierwsza kolorowanka w dużym formacie, oczywiście urzekło mnie w niej to samo co w Mandali czyli kolorowanki na całą stronę. Od małych kolorowanek różni się nie tylko formatem ale również tym, że kolorowanki są jednostronne - czyli nawet jeśli jakiś flamaster lub cienkopis przebije nam na drugą stronę nie niszczy kolejnej kolorowanki bo zwyczajnie w świecie jej tam nie ma :) 

Astra - kredki metaliczne - coś nad czym zastanawiałam się dłuższy czas czyli kredki metaliczne. Te z Astry mają kolorystykę bardzo zbliżoną do siebie, w moim odczuciu są to dość smutne barwy jeśli chodzi o pomalowanie nimi całej kolorowanki. Z kolei idealnie nadają się jako dopełnienie poszczególnych elementów. Kuszą mnie jeszcze metaliczne kredki Colorino jednak muszę się upewnić, że ich gama kolorystyczna nie jest szaro - bura jak Astry.

Paper Mate - pisaki do kolorowania - czyli czas na prezent od Łukasza :) Pisaki mają średnią końcówkę do kolorowania jest trochę większa niż ta w BIC Kids Couler dzięki czemu nadają się bardziej do malowania większych powierzchni, na szczęście są łatwo zmywalne a do tego mają fajne żywe kolory :
Yankee Candle - Cosy by the fire

Yankee Candle - Cosy by the fire

Jesień chyba na dobre zadomowiła się w Lublinie, deszcz nieubłaganie pada całymi dniami nie ułatwiając wyczekiwania wiosny. Mijający czas umilają mi ukochane świece i trening antystresowy - niebawem na blogu pojawi się kolejny post o tej formie relaksu i mam nadzieję, że zachęci Was do skorzystania z chwili dla siebie. Końcówka roku to dla mnie czas bardzo intensywny, zwłaszcza że mam okazję współorganizować TEDxLublin 2015, dodatkowo dochodzi podsumowanie wszystkich podróży a było ich wiele, nowe doświadczenia, nowe zakupy, nowe życiowe stany :) Ten rok był rokiem ogromnych zmian i aż szkoda, że powoli dobiega ku końcowi.  Ale nie o tym miała być dziś mowa - przyszedł czas na kolejny zimowy zapach od Yankee Candle do tej pory mieliście okazję poznać mroźny Winter Glow więc dziś będzie rozgrzewająco z Cosy by the fire :).



Wosk ze świątecznej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o zapachu ciepłej mieszanki imbiru, goździka i pomarańczy zharmonizowana z nutami drzewnymi.

Zimowa kolekcja Yankee Candle to fajnie uzupełniające się zapachy, chłodny Winter Glow, kremowy Bundle Up, słodki Berry Triffle i wreszcie baaaardzo rozgrzewający Cosy by the fire. Pewnie doskonale znacie zapach grzańca - imbir, goździki, pomarańcze wszystko to zamknięte w gorącym naparze o rozgrzewających właściwościach. Taki właśnie jest Cosy by the fire - oprócz mieszanki korzennych i pomarańczowych nut wyczujemy lekką nutę drewna palonego w kominku. Prawda, że klimatycznie :)?





Yankee Candle - Red Velvet

Yankee Candle - Red Velvet

Czasem mam tak, że dany zapach śni mi się po nocach. Pragnę go mieć w swojej małej kolekcji, żeby umilał pochmurne poranki, kiepskie dni czy też po prostu był i dawał o sobie znać swoim cudownym zapachem. Tak też było z Blue Summer Sky, Golden Sands, Cotton Candy czy moją długo wyczekiwaną Hazelnut Coffee. Gdzieś w głowie została jeszcze jedna świeca - Red Velvet. Zapach w którym zakochałam się od momentu kiedy w moje ręce trafił wosk. Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek trafi do mojej kolekcji aż do dziś. Przywędrowała! Zimna i zmarznięta na kość musiała odczekać swoje do pierwszego palenia. Już na sucho przekazała mi, że to będzie miłość od pierwszego palenia - nie myliła się. Świece zapachowe są dla mnie czymś magicznym, ich piękny płomień wydostający się z pod słoiczkowej illumy, poświata którą rozpościerają w pokoju i w końcu zapach - uwierzcie mi nie ma nic lepszego niż poranna kawa w towarzystwie ulubionej świecy czy też wieczorny relaks przy cudownym zapachu.


„Drugiej takiej świecy – ze świecą szukać!” – chciałoby się powiedzieć. Bo Red Velvet to świeca zaiste szczególna. Jeśli bowiem ktokolwiek próbował kiedyś przekazać smak wyłącznie za pomocą zapachu, to chyba tylko mistrzowie z Yankee Candle mogą z czystym sumieniem przyznać, że im się udało. Red Velvet jest idealnym odwzorowaniem kultowego tortu Ameryki. Czerwony, waniliowy biszkopt, maślany krem – biały, lecz również o smaku wanilii –i spora dawka lukru. To arcydzieło kochają wszyscy, tak jak wszyscy kochają Red Velvet. Tylko spróbuj, a pokochasz go i Ty.

Jak tu nie zgodzić się z producentem - oczywiście, że drugiej takiej świecy to ze świecą szukać :) Słodki, baaardzo słodki zapach świeżo upieczonego biszkopta połączonego z waniliowym kremem. Naklejka na świecy dodatkowo rozbudza nasze zmysł i pobudza baaaaardzo pobudza apetyt na kultowy deser jakim jest tort rodem z Ameryki. Musicie uwierzyć mi na słowo Red Velvet w świecy jest jeszcze wspanialszy niż w wosku, pełnia zapachu który rozpościera się w oka mgnieniu po pokoju. Świeca ma bardzo dobrą moc więc zadowoli nawet tych którzy słabo wyczuwają zapachy.







Kringle - Fresh Baked Bread

Kringle - Fresh Baked Bread

Święta zbliżają się co raz większymi krokami - końcówka roku zawsze mija w oka mgnieniu. Część prezentów została już kupiona, resztę znajdę na spokojnie. Co raz bliżej są również Blogerskie Mikołajki które spędzę w okolicach Chełma - prezenty od Mikołaja już gotowe dla moich dziewczyn :)! W tym roku poszło wyjątkowo łatwo - mam nadzieję, że będą zadowolone :). W ostatnich dniach miałam okazję zajrzeć na chwilę do Ikei - plan zakupowy wykonany w stu procentach - zadowolenie również stu procentowe. Powoli zwolniłam tempo powiększania również kolekcji świec - 15 dużych i 1 średnia na razie w zupełności wystarczą - choć przyjemnie jest codziennie palić inny zapach.




Fresh Baked Bread od Kringle Candle to dość kontrowersyjny zapach. Jedni go kochają inni nienawidzą - taka przypadłość zapachów :) Świeżo pieczony chlebek na sucho może i nie pachnie zachęcająco jednak warto dać mu szansę i ugościć go w swoim kominku. Po rozgrzaniu zacznie otaczać nas zapach skórki świeżo upieczonego bochenka chleba - dopiero wyjętego z pieca. W mojej rodzinnej miejscowości zachowała się do dnia dzisiejszego najprawdziwsza piekarnia do której czasem zaglądam - zapach bochenków chleba unosi się tam od chwili przekroczenia progu. Fresh baked bread przypomina mi dzieciństwo kiedy co dziennie miałam okazję czuć ten wspaniały zapach świeżego chlebka :)

Kliknij w zdjęcie żeby przejść do fanpage :)





BeBeauty - soniczna szczoteczka do twarzy

BeBeauty - soniczna szczoteczka do twarzy

Swoją przygodę ze szczoteczką soniczną zaczęłam właściwie przez przypadek. Już wcześniej myślałam o zakupie szczoteczki do twarzy jednak te które miałam okazję obejrzeć na żywo nie zachwycały niczym. Urodziny zbliżały się wielkimi krokami a ja nadal nie miałam pomysłu co bym chciała dostać aż do chwili kiedy moim oczom ukazała się właśnie soniczna szczoteczka do twarzy. Szczoteczka + nakładki okazały się strzałem w dziesiątkę! Lepszego prezentu nie mogłam sobie wymarzyć :) Już po kilku dniach stosowania widać znaczną poprawę cery.


Łagodne i głębokie oczyszczanie skóry twarzy. Technologia timer z 20, 40, 50 sek wibracyjnym przypomnieniem o przejściu do kolejnej strefy twarzy. Z dwiema prędkościami obrotowymi. Tryb automatycznego wyłączania po 60 sekundach. Wodoszczelna obudowa IPX6. Lepsze wchłanianie kosmetyków, idealna do codziennej pielęgnacji.

Wykonanie i obudowa

Wykonanie szczoteczki jest na najwyższym poziomie - obudowa jest wykonana z mocnego tworzywa jakim jest ABS, co sprawia że szczoteczka nie należy do tych które po jednym upadku rozsypują się w drobny mak, dodatkowym jej atutem jest fakt że szczoteczka jest wodoodporna - ułatwia to nam jej czyszczenie oraz można stosować ją również podczas długich relaksujących kąpieli. Szczoteczka zasilana jest dwiema bateriami AA, które załączone są w zestawie - zawsze można wymienić je na akumulatorki takie jak do aparatów żeby uniknąć potrzeby kupowania baterii jeśli te z zestawu się wyczerpią.

Poziom drgań oraz timer

Dwa poziomy prędkości drgań - sami możemy zdecydować które drgania są dla naszej skóry lepsze, ja osobiście używam poziom pierwszy, choć próbowałam też drugiego jednak pierwszy zdecydowanie wygrał. Wbudowany timer nie pozwala zapomnieć o zmianie części twarzy czyli czoło, nos, policzek, policzek - o tym, że należy zmienić strefę informuję nas wibracja. Timer dodatkowo ustawiony jest na 60 sekundowe mycie twarzy, więc szczoteczka sama w sobie nie pozwoli nam przedobrzyć użytkowania. 

Wymienne nakładki

Żeby w pełni móc cieszyć się swoją szczoteczką jak najdłużej producent umożliwił nam zakup wymiennych nakładek myjących. Każdą nakładkę powinno używać się nie dłużej niż 90 dni. Ich demontaż i ponowny montaż jest dziecinnie prosty - wystarczy pociągnąć za nakładkę i na jej miejsce włożyć nową. 


Działanie

Od kilku dni raz dziennie przy wieczornej pielęgnacji używam jej razem z żelem myjącym Ziaja Liście Manuka oraz z kremem na noc również z linii Liście Manuka i  muszę przyznać, że nie spodziewałam się tak szybkiego i tak niezwykłego efektu. Z nosa zniknęły wszystkie zaskórniki! Nie były one bardzo widoczne jednak po przyjrzeniu się w lustrze można było dostrzec masę czarnych kropeczek, po kilku dniach pielęgnacji z soniczną szczoteczką i linią Liście Manuka ślad po nich zaginął! 

Co zawiera zestaw?
Zestaw zawiera szczoteczkę soniczną wraz z jedną nakładką myjącą oraz dwie baterie AA - cena zestawu to 49,99 zł, można również dokupić nakładki, które są wymienne w cenie 29,99zł za 3 sztuki. Szczoteczka oraz nakładki do kupienia tutaj. Do wyboru mamy dwa kolory szczoteczki - biały i różowy.








Yankee Candle - Amber Moon

Yankee Candle - Amber Moon

Jesienne dni stają się bardziej jesienne, słońce już nie świeci tak jak kilka dni temu, deszczu co raz więcej a co za tym idzie co raz bardziej mam ochotę schować się pod kocem i nie wysuwać z pod niego nosa. Niemniej jednak rzadko kiedy zdarza się taka mała przyjemność i choć jesienne dni dłużą się oj dłużą mam na to swój sposób. Jak zawsze niezawodne Yankee Candle oraz trening antystresowy dla dorosłych. Nowe kolorowanki, nowe przyrządy do kolorowania - uwierzcie mi rozweselą nawet najbardziej pochmurny dzień. Wszystko da się przeżyć :). A jeśli o jesiennych dniach mowa oznacza to powolne nadejście zimy - co za tym idzie święta, święta, święta - we wszystkich sklepach! Z jednej strony cieszę się z takiego obrotu sprawy ponieważ mogłam już poczynić zakup na Mikołajkowy prezent dla Czarnulki, teraz pozostało mi skompletować paczkę dla osóbki z losowania.



Wyjątkowy sampler (nie tylko) na wyjątkowe okazje. Cudownie złożona, wielowątkowa, jesienna kompozycja – aromatyczne pożegnanie wakacji i sposób na to, aby w bezbolesny sposób przygotować się na nadejście coraz dłuższych wieczorów. Amber Moon to poezja w zapachowym wydaniu. W pięknie wybarwionym, ciepłym i w pełni naturalnym wosku samplera od Yankee Candle mieszają się nuty ciepłego od promieni słońca bursztynu, olejku paczuli, drzewa sandałowego i akordy kojarzące się ze świeżymi powiewami nocnej bryzy. Dodatkowo, w tle, odnaleźć można odrobinę owocowych, cytrusowych drobinek – grejpfrutowych, mandarynkowych czy pomarańczowych. Tak skomponowana całość jest ciepła, przytulna, bardzo przyjacielska. Intensywny zapach bez problemów dociera do najdalszych kątów domu, szczelnie wypełnia przestrzeń i roztacza w niej niepowtarzalną magię atmosfery przełomu lata i jesieni.

W ostatnim czasie zauważyłam, że w moje gusta trafiają coraz cięższe zapachy. Chociażby Snow in love który w samplerze nie wzbudził we mnie miłości w świecy praktycznie nie gaśnie. Tak samo było z Amber Moon. Mój nos twierdzi, że jest bardzo podobny do Honey Glow. Bursztynowe aromaty w połączeniu z nutami paczuli i drzewa sandałowego tworzą niezwykle przyjemną mieszankę. Zapach idealny na jesienne dni, lekko przełamany cytrusową nutą która nie jest zbyt mocno wyczuwalna, schodzi na drugi plan mimo to daje o sobie delikatnie znać. 







Hairvity - włosy pełne witamin ♥

Hairvity - włosy pełne witamin ♥

W ostatnim czasie moje włosy przeszły radykalne zmiany. Rozjaśniane przez ponad pół roku powróciły ponownie do ciemnego brązu. Zabiegi jakie na nich wykonywałam dały im w kość. Nadszedł czas by zawalczyć z powrotem o zdrowe włosy - z pomocą przychodzi nutrikosmetyk Hairvity. Zanim zaczęłam testowanie produktu miałam okazję podejrzeć recenzje innych blogerek, które stosowały kurację. Zachęcona pozytywnymi opiniami sama zdecydowałam się przekonać jak Hairvity zadziała na moich włosach. Kilka dni temu rozpoczęłam kurację która potrwa przez trzy najbliższe miesiące. Wiodącą ideą Hairvity są włosy jako atrybut kobiecości - chyba każda z nas jest tego samego zdania :)

Hairvity to nutrikosmetyk, który gwarantuję kompleksową pielęgnację włosów. Zawiera innowacujną formułę Kolagen + Amino - Complex. Kolagen poprawia elastyczność Twoich włosów i zapobiega ich przesuszaniu się. Zestaw aminokwasów, w szczególności cysteina odbudowuję zniszczoną i osłabioną strukturę włosów. Dodatkowo skład preparatu wzbogacony jest o ekstrakt ze skrzypu polnego. witaminę C, żelazo, niacnę, kwas pantotenowy, witaminy B6, B2, B1, A, D3, B12, kwas foliowy oraz biotynę. To unikalne połączenie hamuję proces wypadania włosów oraz wzmacnia ich cebulki.

3 miesięczna terapia Hairvity, to 3 opakowania po 60 kapsułek. Kapsułki stosuję 2 razy dziennie rano i wieczorem. Mają one dość specyficzny zapach, są dość spore jednak w żaden sposób nie przeszkadza to w ich przyjmowaniu. Aby uzyskać optymalne efekty należy poddać się 3 miesięcznej kuracji czyli tej w trakcie której aktualnie jestem ja. Suplement można zamówić na www.hairvity.pl dostawa kurierem jest błyskawiczna. Realizacja mojego zamówienia trwała mniej niż dobę, obsługa na najwyższym poziomie. Pierwsze efekty pokażę Wam w połowie kuracji, na chwilę obecną dzielnie przyjmuję suplement według zaleceń. Muszę się przyznać, że do tej pory miałam problemy z systematycznością jednak w tym przypadku rozpisałam tabelkę na całe trzy miesiące i dwa razy dziennie odznaczam kolejną przyjętą kapsułkę. 





Yankee Candle - Citrus Water

Yankee Candle - Citrus Water

Przez ostatnie dni kompletuje urodzinowy prezent dla samej siebie. Uzupełniłam zapasy narzędzi do kolorowania oraz kolorowanki, z mojej wish list śmiało mogę skreślić ciepły szal, który zdobyłam właśnie dziś. Tak więc metaliczne kredki, 2 kolorowanki z wydawnictwa Olesiejuk i szal. Brak tylko świecy którą sobie wymarzyłam jako dopełnienie urodzinowego prezentu. Ł. podarował mi soniczną szczoteczkę do twarzy - jestem z niej bardzo zadowolona. Niebawem zbiorę wszystko w całość i podsumuję w jednym poście. 



Wosk z owocowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Simply Home. Wyczuwalne aromaty: cytrusy.

Wbrew pozorom Citrus Water to nie jest cytrusowy zapach kibelkowy. Citrus Water to eksplozja świeżych cytrusów. Akordy wodne pełnią funkcję dopełnienia zapachu aby sprawić go bardziej rześkim. Pomimo, że z cytrusami średnio mi po drodze to Citrus Water jest bardzo przyjemnym zapachem. Dla każdego kto lubi orzeźwić się w letnie dni Citrus Water będzie idealną propozycją. 





Yankee Candle - Ginger Dusk

Yankee Candle - Ginger Dusk

Dzisiejszy dzień minął pod znakiem intensywnej pracy - praktycznie cały dzień spędzony w trasie z małą chwilą na relaks w pięknym Kazimierzu Dolnym. Pogoda na duży plus - aż miło się pracuje kiedy promienie słońca przyjemnie grzeją nas przez szybę auta. Po dniu pracy przyszedł czas na wieczorny odpoczynek - szarlotka już siedzi w piekarniku - mam nadzieję, że cokolwiek z niej wyjdzie :) Przy okazji udało mi się wreszcie znaleźć prezent urodzinowy dla siebie, o którym też napiszę niebawem - tym razem Ł. sprawił mi super gadżet idealny do pielęgnacji twarzy :) Sama sobie sprawiłam świetną walizkę Wittchen - nie pozostaje nic innego jak cierpliwie wyczekiwać 12stego :)



Smakowita, orzeźwiająca tarteletka, która – tak jak najlepszy na lato, cukierniczy deser – wykonana została na bazie energetycznych cytrusów i orientalnego, zdecydowanego imbiru. Wosk Ginger Dust to moc odświeżenia i potężna dawka pozytywnych emocji zamknięta w niewielkiej, zgrabnej formie. Wyjątkowa, owocowo-przyprawowa kompozycja zaskakuje intensywnością, tonizuje, oczyszcza atmosferę. Jej nuty zostały dobrane tak, aby całość przywodziła na myśl klimat wieczorów spędzanych w rajskich, tropikalnych okolicznościach przyrody. Dzięki idealnym proporcjom i naturalnym, zamkniętym w jasnym wosku olejkom, Ginger Dust budzi pozytywne skojarzenia, skutecznie tonizuje i pomaga szybko naładować baterie. Polecamy topić tarteletkę zarówno podczas letnich upałów, jak i w trakcie pochmurnych, jesiennych wieczorów, kiedy to imbirowo-cytrusowy zapach pomoże w walce z październikowym bluesem i przywoła najbardziej słoneczne, letnie wspomnienia.

Długo zbierałam się do zrecenzowania tego zapachu, a to dlatego że mam mieszane uczucia do zapachów imbirowych. Jednak Ginger Dusk to nie jest zwykły imbir. Jest rześki a to za sprawą cytrusów, czuć kwaskowatą nutę która sprawia że zapach jest bardzo orzeźwiający. Cytrusy przełamują całość - ich miks z imbirem jest całkiem ciekawym połączeniem. Nie jest to zły zapach, ale nie jest też super mega rewelacją.




Copyright © 2014 minimalistKa , Blogger