Yankee Candle - Snow in love

Zima co raz bliżej - choć pogoda za oknem tym razem zachwyca i to bardzo, to w mojej świecowej kolekcji przybyła kolejna sztuka zimowego zapachu. Tym razem jest to duży słój Snow in love. Kiedyś byłam w posiadaniu samplera tego zapachu jednak był według mnie strasznym śmierdziuszkiem - nie wiem co skłoniło mnie do zamówienia świecy ale dziękuję temu czemuś bo mój nowy nabytek jest wspaniały! Nie daję mu zbytnio stygnąć w ostatnim czasie, stale otacza mnie zapachem :) Jeśli śledzicie mnie na FB pewnie widziałyście moje zmagania z kupić czy nie kupić nową walizkę. Uparłam się jak mały osioł i za chwilę ruszam do salonu Wittchena po moje nowe cudo :)



Zima lubi dzieci najbardziej na świecie, a Yankee Candle potrafi wszystkich, nawet największych zmarzluchów przekonać do tego, że nawet największy śnieg i mróz można pokochać. Wszystko za sprawą Snow In Love – zjawiskowej, zamkniętej w jasnym wosku mieszanki, która pachnie jak poranny, grudniowy spacer, albo jak szalona przejażdżka na sankach. A to przez obecność nut nawiązujących do zapachu leśnych, przykrytych śnieżną kołdrą drzew połączonych ze świeżym aromatem mroźnego powietrza. Tak przygotowana kompozycja pobudza, napawa energią i sprawia, że nawet największy śnieg i mróz zaczynamy postrzegać w innym, zdecydowanie bardziej pozytywnym świetle.

Ciężko jest sprecyzować czym pachnie Snow in love - mój nos głośno krzyczy, że to brat bliźniak pożądanego zapachu Cozy Sweater. Faktycznie jest coś podobnego w tych dwóch zapachach. Snow in love to przede wszystkim otulający zapach - według mnie dzieje się tak za sprawą paczuli. Producent wspomina coś o iglakach, których ja praktycznie nie wyczuwam. Jeśli mroźne poranki pachniałyby tak jak Snow in love zima mogłaby trwać wiecznie :) Tymczasem mój wspaniały otulacz towarzyszy mi w jesienne dni i aż z niecierpliwością zaczynam wyczekiwać śniegu żeby wpasować się w klimat :)







5 komentarzy:

  1. Nie mow że Cozy Sweater jest podobny? :D Nie znam ale Snow in Love nie cierpię :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam tylko wosk o tym zapachu i nie zauroczył mnie na tyle, by sięgnąć po świece, ale chyba muszę sobie go przypomnieć w zimowe wieczory ;)
    Słoik wygląda uroczo.. Cozy Sweater też miałam w próbce i moim zdaniem jest odrobinę inny, jakby bardziej perfumowany.

    OdpowiedzUsuń
  3. świec nie kupuję jakoś wolę woski, ale ten zapach chętnie bym wywąchała :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli blog Ci się spodobał - zaobserwuj i zostań ze mną na dłużej :)!

Copyright © 2014 minimalistKa , Blogger