Yankee Candle - Coconut Bay

Było już o illumie i Kringle też się pojawiły więc pora na kolejny duży słój w mojej kolekcji, ba! Nawet dwa duże słoje - pierwszy dubel w karierze świecomaniaka, ale za to jaki :) Powoli odliczam dni do nowych zapachów miesiąca, fundusz już odłożony więc nie pozostaje nic innego jak tylko zamawiać, a tylko pomyśleć że w drodze jest już średniak Camomile Tea i pierwsze zapachy do auta. Przed nami intensywny weekend, dziś konferencja na uczelni, jutro TEDxLublinSalon#3. Później już tylko do 5 października codzienne wyjazdy, 3 dni oddechu i kierunek Gdańsk :)



Swoją przygodę z kokosem zaczęłam od wosku, później miałam okazję powąchać świecę jednak wydawała mi się zbyt sztuczna i chemiczna. Bardzo szybko w moje ręce wpadł jednak duży słój - paliłam go bez opamiętania i... nagle w ręce wpadł kolejny słój :) Skąd właściwie wzięła się moja miłość do Coconut? Wiele osób twierdzi, że nie czuje tej świecy, mój nos jednak drewniany nie jest i wyczuwa większość świec. Tak więc cudowny, delikatny, lekko słodki aromat kokosa rozkochał mnie w sobie na zabój. Zapach przypominający Rafaello chwycił mnie za serce i tak oto prawie każdego dnia płonie w pokoju właśnie Coconut Bay - to idealna okazja żeby dać odpocząć Golden Sands :)!





6 komentarzy

Jeśli blog Ci się spodobał - zaobserwuj i zostań ze mną na dłużej :)!

  1. Ojej, aż by się chciało go powąchać! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zapach mój :p kupiłam ostatnio świece, zdecydowałam się na małą Vanilla Cupcake. Zapach na sucho idealny, ale po odpaleniu wcale go nie czuć :/

    OdpowiedzUsuń
  3. ja poluję na czekoladowa swiece:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam kokosowe aromaty więc zazdroszczę Ci tej świecy ;-)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.