`Yankee Candle - Golden Sand

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Dziś typowy poranniaczek czyli post idealny do porannej kawy, właśnie wróciłam z poczty i od razu poczyniłam testowanie nowego, wymarzonego, wyśnionego nabytku jakim jest świeca Golden Sand. W swoich zbiorach zaczęłam gromadzić małe formy tego zapachu, zanim jeszcze duże świece dotarły do Polski, tak więc sample i woski gościły w pudełku - jednak szkoda było je palić bo zapach jest cudowny ale za to bardzo nieuchwytny jeśli chodzi o zakupy. W sklepie Goodies za pierwszym razem zapach rozszedł się w oka mgnieniu, załapałam się tylko na Fresh Mint, jednak marzenia się spełniają i w sklepie pojawiła się jeszcze ostatnia sztuka, która właśnie teraz wypełnia zapachem moją kuchnię i umila mi poranną kawkę. 



Znacie zapach drogich luksusowych perfum? Takich które otulają Was wspaniałą pachnącą mgiełką? Taki właśnie jest Golden Sand! Ciepły, otulający, pachnie niczym drogie francuskie perfumy. Jest to mój numer jeden wśród wszystkich zapachów, nie jest mdły ani duszący. Cudownie wypełnia pomieszczenie swoim zapachem w którym wyczujemy lekką nutę kwiatu pomarańczy i dużo dużo innych ciepłych aromatów.

P.S. Spójrzcie na dół - Goodies zawsze bezpiecznie pakuje paczki :)!








Czytaj dalej »

`Yankee Candle - Oceanside

niedziela, 30 sierpnia 2015

Wreszcie odebrałam paczkę która wyczekiwała na mnie w rodzinnym domu, jutro rano pędzę na pocztę odebrać kolejną. Obie przesyłki zawierały świece, Oceanside jest już w moich rękach natomiast Golden Sand dołączy do kolekcji jutro. Zbiory świeczkowe powoli się rozrastają, na chwilę obecną liczą skromnie 5 sztuk, kolejne zamówienia mam w planach, choć ostatnio co raz ciężej zdecydować się na konkretny zapach. Sumując stan świecowy zamieszkało ze mną: Sunflower, Fresh Mint, Oceanside, Blue Summer Sky i Golden Sand - wszystkie zapachy niezwykle udane :)



Duży słój z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Aromat leniwego dnia na plaży... ciepły, lekki powiew wiatru znad spokojnego oceanu, muśnięty cytrusowym dotykiem słońca.

Oceanside jedni polecają drudzy odradzają, ja doszłam do wniosku, że chętnie go wypróbuję i tak oto wylądował w koszyku a później w moich rękach. Na sucho jest to zapach łudząco podobny do Soft Blanket czyli kultowego misia. Po rozpaleniu z kolei zapach przeradza się w bardziej rześki niż otulający, wyłania się w nim wyraźna nuta cytrusów i odrobina morskiej bryzy.







Czytaj dalej »

`Yankee Candle - Sweet pea

sobota, 29 sierpnia 2015

Dziś wróciliśmy wreszcie do domu, mamy czas dla siebie. Teraz czas na szybkie zakupy i lekki odpoczynek, nie ukrywam że zwiedziliśmy mnóstwo ciekawych miejsc a co za tym idzie tydzień był trochę męczący. Przywieźliśmy ze sobą masę wspomnień, pocztówek itp. Teraz mam czas na relaks przy świecach, zwłaszcza tych które są spełnionymi świecowymi marzeniami :) A dziś przyszedł czas na Sweet Pea czyli słodki groszek.



Co roku – gdy tylko śniegi stopnieją a słońce zadomowi się na niebie na dłużej niż na pięć chwil – właściciele balkonów i przydomowych rabatek staja do srogiej rywalizacji. Chodzi o to, aby w skrzynkach i ogrodach zasadzić jak najwięcej pięknych, pachnących kwiatów. Królują róże, pelargonie czy wielokolorowe petunie, a świat zaczyna przypominać dywan utkany z płatków. Na tle tej zajadłej konkurencji wybija się skromny zawodnik – niepozorny, ale pięknie pachnący groszek. To właśnie jego aromat najmocniej przyciąga i deklasuje – może bardziej urodziwych i zdecydowanie mocniej spektakularnych – rywali. Słodkie, hipnotyzujące, bardzo charakterystyczne nuty słodkiego groszku wibrują nie tylko na rabatkach, ale i w sercu samplera Sweet Pea – pochodzącej z linii Simply Home, cudownie niebieskiej, deklasującej rywali i zniewalająco wiosennej świecy od Yankee Candle.

Sweet Pea z serii Simply Home bardzo przypomina Garden Sweet Pea z klasycznej serii od Yankee Candle. Sweet Pea to kwiatowy zapach, przypominający trochę mydlane nuty. Góruję odrobina słodyczy w pomieszaniu z rześkością, aromat świeżych kwiatków otulonych kroplami rosy. Idealny dla miłośników kwiatów, zapach dość intensywny ale nie męczący.



Czytaj dalej »

`Kringle - Wild Poppies

piątek, 28 sierpnia 2015

Dziś spędzamy już ostatni dzień wakacji, pora wracać do domu. Dawno nie spędzaliśmy czasu tak aktywnie jak teraz, więc wracamy z postanowieniem na regularną aktywność i jak najmniej lenistwa. Sama nie mogę się doczekać powrotu - czekają na mnie dwie ślicznotki czyli Oceanside i Golden Sand - trzeba czym prędzej odebrać paczki z poczty :) I czym prędzej decydować się na kolejny nabytek. Tym razem obstawiam na coś owocowego, jednak moje zachcianki są bardzo nieprzewidywalne. Dziś o dziwo nie Yankee Candle a Kringle gości jako główna gwiazda tego postu, dlaczego? O tym przekonacie się sami :)



Dzikie maki to wyjątkowe, pełne nadziei polne kwiaty, które przypominają Ci, że lato jest już blisko. Wiosenne, soczyście czerwone o delikatnym, przenikliwym zapachu. Jedyne w swoim rodzaju, nieskazitelnie subtelne i bardzo romantyczne. Naturalny zapach dzikich maków stworzy w Twoim domu optymistyczną atmosferę, dokładnie taką, jaka panuje na organicznych, bezpańskich polach.

Woski Kringle to dość intensywne aromaty - miałam styczność z kilkoma sztukami i muszę przyznać, że nie można na nie narzekać. W większości w mojej kolekcji pojawiały się zapachy kwiatowe, tak jak dziś czerwone maki. Jednak czy wosk pachnie jak czerwone maki? Pachnie bardzo świeżo, delikatnie słodko i przede wszystkim góruję aromat kwiatów, ciężko stwierdzić mi czy tak pachną maki - jednak jest to zapach wart uwagi, dość szybko dociera do każdego kąta pokoju i długo pozostaje wyczuwalny nawet po zgaszeniu kominka.




Czytaj dalej »

`Yankee Candle - Casis

czwartek, 27 sierpnia 2015

Dziś będzie nie tylko o tym jak nie posłuchałam opinii innych i chcąc wyrobić sobie swoje zdanie musiałam przetestować zapach Casis ale też o tym ile racji miały osoby, do których kominka trafił wcześniej niż w moje ręce. Otóż wiele krążyło opinii o tym zapachu - niestety niepochlebnych, jednak nie byłabym sobą gdybym na własnej skórze nie przekonała się jaki jest - miłości z tego nie było, uwierzcie na słowo. Nasze wakacje dobiegają prawie końca, czas na powolny powrót do domu i tym samym powrót do codziennych obowiązków. Nie przejmujemy się tym jednak zbytnio ponieważ już niedługo czeka nas wyprawa do Pragi - bilety i hotel zarezerwowane a więc pozostaje tylko czekać aż nadejdzie czas.



Wosk z owocowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: czarna porzeczka.

Wydawałoby się, że skoro lubię żelki porzeczkowe to Casis podbije moje serce - niestety po raz pierwszy nie polubiłam się z zapachem od Yankee Candle. Zapach porzeczki jest dość wyrazisty i cierpki na tyle, że długo nie wytrzymuje w kominku, sporo osób tak uważa, ja jednak myślałam, że mój nos będzie miał inne zdanie na jego temat - niestety nie tym razem.





Czytaj dalej »

`Yankee Candle - Lilac Blossom

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Wczoraj było owocowo, dziś czas na kwiatowe doznania. W chwili publikacji postu my przemierzamy Mazury a Was zostawiamy z kolejnymi pachnącymi recenzjami. W kwestii Yankee w ostatnim czasie ponownie zaczynam gromadzić zapasy ulubionych zapachów, kolekcja słoi powoli rośnie jednak z rozsądkiem podchodzę do jej powiększania. Na chwilę obecną na półce gości cztery duże słoje - tym razem obiecałam sobie sumiennie pozostawić je przy sobie i wypalić do końca - przede mną długa droga, aczkolwiek tym samym łatwiej będzie mi znieść zimowe wieczory w otoczeniu ulubionych zapachów. 



Bez kwitnie w maju i swoim uwodzącym zapachem zapowiada rychłe nadejście upałów. Lawenda to natomiast aromat najmocniej kojarzący z sierpniem. A raczej – z sierpniowymi wczasami spędzanymi w samym sercu Prowansji. Obie nuty – zebrane w spójnym, uroczym wosku Lilac Blossom – tworzą pomost spinający letnie słońce, powiew ciepłego wiatru i wakacyjne, spędzane na wolnym powietrzu wieczory. Mieszanka bzu i lawendy hipnotyzuje i zachwyca w spójnej całości – łączącej to, co wydawało się być niemożliwe do połączenia.

Lilac Blossom według producenta to połączenie bzu i lawendy, mój nos choć wyczulony na lawendowe zapachy, w tej konkretnej tarcie nie wyczuwa ich wcale. Dla mnie Lilac Blossom to nic innego jak aromat kwitnącego bzu w ciepłe słoneczne dni, świeży, intensywny, kwiatowy zapach, który umili wiosenne poranki. Być może mój nos sam z siebie odrzuca lawendowe nuty ale przysięgam czuje w nim tylko bez.




Czytaj dalej »

`Yankee Candle - Shea Butter

Po kwiatowych i owocowych zapachach przyszedł czas na kremowe nuty, dziś pod lupę bierzemy Shea Butter. Idealny na ciut chłodniejsze dni niż te obecne jednak wart wspomnienia o swoim istnieniu. Zapach z wiosennej serii uważam jako jeden z bardziej udanych. Jeśli lubicie ciepłe otulacze zapachowe powinniście się w niego zaopatrzyć. My od dziś przemierzamy zakątki okolic Inowrocławia, najbliższe dni spędzimy właśnie tu kontynuując nasze wakacyjne podróżowanie.



Znacie aromat masła shea? Shea Butter to nic innego jak właśnie taki zapach, ciepły, otulający aromat. Bardzo kremowy, delikatny - taki właśnie jest Shea Butter, dla niektórych nosów może wydawać się zbyt mdły. Jeden z bardziej udanych zapachów wiosennych, o niebo lepszy od Casis i wcale nie gorszy od Aloe Water.



Czytaj dalej »

`Yankee Candle - Citrus Tango

Jako, że wczoraj pod lupą mieliśmy kwiatowe nuty zapachowe dziś czas na coś w pełni owocowego, na szczęście w czeluściach pamięci aparatu odnalazłam mnóstwo zdjęć zapachów, które od dawna czekały na swoje blogowe 5 minut więc teraz mogę spokojnie wypoczywać, a Was zostawiać codziennie z nowym postem. Po powrocie będę mogła zafundować sobie długi relaks z nowymi świecowymi nabytkami a tym samym podzielić się z Wami wrażeniami na temat nowości. 



Tango to taniec miłości i namiętności. Według popularnego szlagieru – najlepiej wychodzi w parze. Yankee Candle udowadnia jednak, że w tercecie także można zatańczyć sprawne te trudne kroki. Wszystko za sprawą tarteletki Citrus Tango – letniej propozycji dla fanów aromaterapii w domowym wydaniu. W egzotycznie słonecznym, pięknie wybarwionym wosku jeden rytm utrzymują skórka z cytryny, olejek pomarańczowy i nuty grejpfrutowe. Tak zatańczony układ jest pełen emocji i pozytywnej, południowej energii. Nie ma tu przesadnej słodyczy, ani nadmiernej goryczy. Jest za to dużo harmonii i radości, która – bardziej niż z tangiem – kojarzy się z wesołą salsą. Tarteletka cudownie odświeża otulone słonecznym upałem wnętrza, a w letnie wieczory daje powiew tak potrzebnej rześkości. Bardzo trwały, intensywny zapach sprawdzi się w każdym wnętrzu i uwiedzie zmysły miłośników tanga i cytrusowego odświeżania.

Co prawda miłośniczką cytrusów nie jestem, niemniej jednak nie każdy cytrus równa się zapach do toalet - niestety tak kiedyś odbierałam większość tego typu aromatów. Citrus Tango to połączenie najbardziej cytrusowych owoców, na pierwszy ogień wysuwa się cudowny aromat świeżo startej pomarańczowej skórki, któremu towarzyszy nieodłącznie zapach świeżo krojonego grejpfruta, nuta cytrynowa jest tak słaba, że niemalże nie wyczuwalna. Bardziej niż słodycz wyczuwamy typową dla cytrusów rześkość.



Czytaj dalej »

`Yankee Candle - Rainwashed Berry

niedziela, 23 sierpnia 2015

Kraków i Zakopane mamy już za sobą, przed nami wyprawa nad mazurskie jeziora - pogoda zapowiada się ciekawie więc pewnie kolejne dni spędzimy wygrzewając się na słońcu. Tymczasem nasze poczynania możecie podejrzeć na Instagramie gdzie na bieżąco wrzucam zdjęcia :) Dziś po kilku dniach przerwy zostawiam Was z postem pełnym owoców a sama cieszę się nową świecową sztuką, którą dostałam na rocznicowy prezent. Wymarzone Blue Summer Sky dumnie dołączyło do kolekcji, a Oceanside jest już w drodze. 



Letnie owoce sezonowe mają to do siebie, że są pyszne, aromatyczne i... sezonowe! Na szczęście teraz, dzięki nowej linii zapachów od Yankee Candle, możemy cieszyć się ich towarzystwem przez 365 dni w roku! W wosku Rainwashed Berry uchwycono wszystkie smaki leśnych owoców. Znajdziemy tu potężną porcję jagód, kilka borówek i wiśni, kiść czarnej porzeczki i odrobinę soczystego agrestu. Dzięki idealnie dobranym proporcjom tak przygotowany koktajl nie jest ani przesadnie słodki, ani nad wyraz cierpki. Jest za to doskonale letni, fantastycznie pobudzający i – tak jak smoothie z leśnych owoców – nigdy niewychodzący z mody!

Raniwashed Berry czyli jeden z ciekawszych owocowych zapachów wypuszczonych przez Yankee Candle, świeżo zerwane owoce, które nadal są mokre od porannej rosy - akordy nut wodnych w połączeniu z nutami owocowymi tworzą wybuchową mieszankę zapachową. Rześki, odrobinę słodki zapach tak zwanych czerwonych owoców w których skład wchodzą jagody, wiśnie i porzeczka nadaje się na letnie dni jako kluczowy składnik orzeźwienia.




Czytaj dalej »

`Yankee Candle - Candy Cane Lane

czwartek, 20 sierpnia 2015

Co prawda, do świąt jeszcze daleko ale z racji, że odnalazłam wosk który co prawda bardziej wpasowuje się w świąteczną atmosferę niż letnią, postanowiłam się podzielić spostrzeżeniami na jego temat. Choroba wreszcie minęła więc w pełni mogę cieszyć się zapachami, które czekają w kolejce do odpalenia. W ostatnim czasie na pierwszym miejscu znajduje się świeca Fresh Mint i chyba długo nic jej nie przebije. Korzystając ze zbliżającego się weekendu pakujemy walizki i wyruszamy do Krakowa, gdzie spędzimy kilka dni żeby trochę odpocząć i pozwiedzać.



Wosk z okolicznościowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: mięta pieprzowa, słodkie ciasteczka oraz kremowy waniliowy lukier. 

Na początku zaznaczę, że z anyżem mi nie po drodze, anyżowy zapach, anyżowe cukierki - to coś co omijam szerokim łukiem, a Candy Cane Lane na moje nieszczęście ma w sobie dość wyraźną nutę anyżową. I choć producent w opisie zapachu nie wspomina o tym ani słowem, to jednak po 15 minutach z kominka wydobywa się intensywność tego zapachu, który nie pozwolił mi na dłuższe cieszenie się tym woskiem.



Czytaj dalej »

`Yankee Candle - Blueberry Scone

wtorek, 18 sierpnia 2015

Wczorajsze popołudnie spędzałam w towarzystwie Fresh Mint, która dumnie zagościła w zapachowych zbiorach, po rześkości która wypełniła mieszkanie dziś przyszedł czas na coś słodkiego. Poranek podobnie jak wczoraj minął pod znakiem wyjazdów, rozjazdów, bieganiny - aczkolwiek była też chwila przyjemności czyli wizyta w sh. Po raz kolejny wyszłam bardzo zadowolona, uwielbiam perełki w niskich cenach a zwłaszcza, że ostatnio trafiam na co raz ciekawsze rzeczy w bardzo zadowalających cenach. Teraz znowu przypada krótka chwila odpoczynku zanim znowu trzeba będzie wyjść i spędzić resztę dnia na załatwianiu przeróżnych spraw. 



Zapach Blueberry Scone do złudzenia przypomina mi Berrylicious, który recenzowałam kilka dni na blogu, różnica jednak jest - pytanie w czym? Otóż Blueberry Scone ma bardziej wyczuwalne nuty ciasta niż jagód, jest słodki, owocowy ale typowo jedzeniowy. W świecy to totalny słodziak, w samplerze nieco mniej. Zapach dla osób, które lubią słodkie, jedzeniowe nuty. Dość intensywny, szybko wypełnia pomieszczenie w którym jest odpalony.






Czytaj dalej »

`Yankee Candle - Fresh Mint

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Dziś pora na kolejne nowości, dotarły do mnie dwie przesyłki czyli samplery z wymiany i wyczekiwana świeca Fresh Mint, która właśnie umila mi porządki. Z wymiankowych samplerów znałam jedynie zapach Peach Cobbler, który miałam już w formie wosku, Blueberry Scone oraz Be thankful były mi całkiem obce, wiem że Blueberry zostanie ze mną natomiast Be thankful poleci w świat :) Tymczasem szykuję się do zamówienia kolejnej świecy, która będzie umilać mi wieczory :) 
Tym razem do koszyka trafi Egyptian Musk, który miałam w planach już od dawna. 




Znacie aromat świeżej mięty, takiej zerwanej prosto z krzaczka? Fresh Mint jest właśnie taką świeżą miętką, której aromat przepełnia pomieszczenie w którym rozpalona jest świeca, bardzo intensywny, świeży, orzeźwiający zapach idealny na letnie upalne dni - to zaoferuje nam świeca o zapachu Fresh Mint, zapach delikatnie przypomina zapach miętowych gum Orbit :)!






Czytaj dalej »

`Yankee Candle - Turquoise sky

niedziela, 16 sierpnia 2015

Wczoraj na blogu gościł jedzeniowy słodziak, dziś dla odmiany będzie totalny świeżak. Powoli wracamy do zdrowia a co za tym idzie zaczynamy również pakować walizki - czeka nas długi trip po Polsce, następnie chwila odpoczynku i będziemy mogli zacząć odliczać dni do wyjazdu do Pragi. Wakacje w tym roku mijają pod znakiem ciągłych wyjazdów - nie ma ani chwili czasu na nudę :) Staram się tym samym skupiać sporą uwagę wokół bloga - boleśnie odczułam brak mojej aktywności podczas pobytu we Francji, skutkujący spadkiem statystyk dlatego też w nagrodę dla tych wytrwałych 21 sierpnia pojawi się akcja testerska w której będzie można wygrać do testów jeden z dwóch zestawów :)







Doskonale błękitny wosk Turquoise Sky zamyka w sobie magię lazurowego oceanu, bezchmurnego nieba i jasnego, ożywczego wiatru. Morska bryza niesie za sobą wyjątkową świeżość, która – w ulotnych momentach – zamienia się w woń zebranej gdzieś po drodze morskiej trawy i nutę skradzionego ze straganu z egzotycznymi balsamami piżma. Rześko, cudownie tropikalnie i nieco tajemniczo. Wosk Turquoise Sky to podróż odbyta na skrzydłach wiatru pędzącego po najodleglejszych, najbardziej bajecznych zakątkach globu i wzbijającego się ostatecznie w stronę turkusowego, bezchmurnego nieba.

Historia z tym zapachem była długa, trafi do zbiorów dawno, ale zanim doczekał się debiutu w kominku minęło trochę czasu - nie pamiętam czym się kierowałam przy jego wyborze, jednak po przyniesieniu go do domu miałam wrażenie, że zapach jest całkiem inny niż ten który wyczuwałam przy zakupie. Niemniej jednak Turquoise sky to chyba najświeższy zapach, który wypuściło Yankee na polski rynek, czujemy w nim dużo morskich nut ale przede wszystkim powietrze mocno nasycone ozonem - zupełnie jakby przed chwilą przez nasz pokój przeszła nie mała burza i pozostawiła po sobie aromat świeżego powietrza.

Mała zapowiedź zbliżającej się akcji testerskiej :)




Czytaj dalej »

`Yankee Candle - Berrylicious

sobota, 15 sierpnia 2015

Przeglądając ostatnio stare zdjęcie znalazłam wiele niezrecenzowanych ale wartych uwagi zapachów - jednym z nich jest Berrylicious zakupiony i wykończony prawie rok temu - z przyjemnością wracam myślami do tego zapachu. Jako, że lubię i jagody i tym bardziej tarty jagodowe tak więc Berrylicious to typowo mój zapach. Ostatnio udało mi się rozprawić trochę z moimi zbiorami, staram się wyprzedać zalegające mi woski i samplery - tym samym środki ze sprzedanych zapachów przeznaczam na dalsze wakacyjne podróżowanie - a przed nami wyprawa do Krakowa, na Mazury, kilka dni w Bydgoszczy i od dawna planowana wyprawa do Pragi. 




Bardzo słodki zapach świeżo upieczonej kruchej tarty z jagodami. Pierwszą kluczową nutą jaką wyczuwamy są jagody, następnie wyłania się delikatny aromat świeżo upieczonej kruchej tarty oraz słodycz śmietanki. Idealny zapach dla miłośników kategorii jedzeniowej - choć niektórzy czują w nim tylko jagody warto go przetestować samemu - może akurat podbije wasze serca :)



Czytaj dalej »

`Yankee Candle - Loves me loves me not

piątek, 14 sierpnia 2015

Wczoraj na blogu gościła Sunflower czyli słoneczniki w całej swojej okazałości, dziś pod lupę weźmiemy popularne choć już dawno wycofane Stokrotki - kiedyś udało mi się zdobyć 3/4 sampla - ah co to była za radość, później dość długo musiałam się nagimnastykować, żeby dorwać wosk, jednak dzięki zapachowym grupom na FB udało mi się wreszcie zaspokoić pragnienie i Stokroty są już u mnie. Sam zapach jest dość kontrowersyjny, jedni czują w nim zielone łodyżki inni to co ja czyli prawdziwy stokrotkowy aromat. Niebawem będę miała dla Was kilka recenzji zapachów z USA, które podbiły moje serce.




Pamiętacie jak w dzieciństwie odrywaliście pojedyńcze płatki stokrotki wypowiadając przy tym słowa "kocha", "nie kocha"? LMLMN przypomni Wam zapach świeżo zerwanych stokrotek, choć wosk na sucho nie powala zapachem, to po rozgrzaniu go w kominku otacza nas bardzo przyjemna kwiatowa woń - zupełnie tak jakbyśmy w jednej chwili przenieśli się na łąkę pełną kwitnących stokrotek. Nie wyczuwam w zapachu żadnych zielonych łodyżek o których dość często mowa wspominając ten zapach - czuje tu czysty niczym nie zmącony zapach stokrotek.




Czytaj dalej »

`Yankee Candle - Sunflower

czwartek, 13 sierpnia 2015

Choroba rozbraja mnie w najlepsze, upały nie pomagają w przetrwaniu gorączkowych dni. Jak się okazało nawet kurier ma dość swojej pracy w upale - i to dosłownie :) Chociaż trochę radości w tych nie najlepszych dla mnie dniach sprawiła mi nowa świeca Yankee Candle  o zapachu Sunflower. Nie byłabym sobą gdybym od razu jej nie przetestowała :) W koszyku miałam początkowo Egyptian Musk później Coconut Bay, przewinął się też zapach Oceanside i do tej pory nie wiem jak to się stało, że wybrałam właśnie Sunflower - ale uwierzcie, nie żałuję swojej decyzji :) 



Zacznijmy od wyglądu świecy - żółty, choć prawie wpadający w pomarańczowy kolor wosku i piękna kwiecista naklejka - już zapowiada się dobrze. Zapach świecy czuć było jeszcze przed rozpakowaniem paczki - a uwierzcie zapakowana była wręcz pancernie. Sunflower to nic innego jak cudowny, ciepły zapach słoneczników kwitnących w pełnym słońcu. Świeca jest bardzo intensywna, więc idealna dla miłośników zapachowych killerów. Według mnie Sunflower przypomina piękny kwiatowy płyn do płukania tkanin, jednak tak realistyczny że nie znajdziemy w nim ani odrobiny chemii. Nie zwlekałam z pierwszym odpaleniem i gwarantuje Wam, że zapach choć budzi wiele kontrowersji dumnie zagościł w mojej kolekcji najlepszych zapachów od Yankee :)





Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia