wtorek, 28 kwietnia 2015

Urządzamy mieszkanie III

Pamiętacie wpisy Urządzamy mieszkanie i Urządzamy mieszkanie II? Znalazło się w nich wiele inspiracji oraz nowości jakie trafiły do oferty Biedronki, oprócz fajnych tanich mebli można było kupić piękne osłonki do tej pory dostępne w Ikei - tak więc, kto do Ikei miał daleko, szedł do Biedronki i nabywał piękne białe osłonki w bardzo przyjemnej cenie.
A co tym razem wpadło mi w oko z Biedronkowej oferty? 
Na pierwszy ogień - ozdobne wieszaki 5 sztuk za 14.99zł, moje serce skradły te satynowe i mam nadzieję, że już 4 maja zawisną w mojej szafie. Do tego ozdobne pudełka do przechowywania różnych rzeczy - bardzo przydatne kiedy mieszkasz w bloku i każdy centymetr miejsca jest na wagę złota. W ofercie znajdziemy też coś dla zwierzaków, osobiście poszukuję średniego legowiska dla Jakosia - uwielbia spać całymi dniami więc taki prezent byłby strzałem w dziesiątkę. 
A Wam co spodobało się z nowej oferty :)???





Czytaj dalej »

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Top 6 kosmetyków do pielęgnacji

Pewnie zauważyłyście, że na blogu często pojawiają się posty o różnej tematyce, oprócz kultowych Yankee Candle staram się wplatać tematykę odzieżową, książkową oraz kosmetyczną. Blog przeszedł dużą metamorfozę, z tematyki ściśle odzieżowej przerodził się w ogromną różnorodność. Nie ukrywam, że taka forma prowadzenia bloga zaczęła sprawiać mi większą przyjemność :)
Dziś chciałam przedstawić Top 6 kosmetyków do pielęgnacji ciała :)







Z kosmetykami TSSS, zaprzyjaźniłam się na dobre, masło do ciała które opisywałam w poście ulubieńcy miesiąca marca, podbiło moje serce. Kolejnym z produktów po który sięgnęłam było mydło o zapachu passiflory. Przyznam się, że bardzo rzadko używam mydła w kostce - muszę trafić na bardzo dobry egzemplarz aby na kilka tygodni odstawić żele do kąpieli. Na taki produkt trafiłam w paczce ze spotkania blogerek. Co przemówiło za rozpaleniem uczucia do tego mydła? Fakt, że stworzone zostało na bazie tłoczonych na zimno olejów roślinnych takich jak olej avocado, jojoba, macadamia i wiele wiele innych - brzmi dobrze prawda? Sprawuję się jeszcze lepiej! Pierwszą rzeczą na jaką zwracam uwagę jest zapach - passiflora to najlepsza wersja zapachowa jaką TSSS posiada w sprzedaży, drugą bardzo istotną rzeczą jest nawilżenie skóry. Mankamentem wielu mydeł jest wysuszanie skóry - jeśli oczekujecie więc nawilżenia, śmiało sięgnijcie po naturalne mydło od TSSS. Kąpiel w towarzystwie mydła passiflora dodaje energii i orzeźwienia - gwarantuję nam to rześki, kwiatowy zapach :)



Szukasz ratunku dla wysuszonych dłoni? Oprócz działania nawilżającego zależy Ci na pięknym zapachu? To krem stworzony właśnie dla Ciebie! Muszę przyznać, że w kwestii kremów do rąk ciężko mi dogodzić, tylko 2 na 10 produktów trafia w mój gust i potrzebę. Krem do rąk od Indigo znalazł się w szczęśliwej dwójce produktów spełniających moje oczekiwania, a to za sprawą receptury składającej się z 9 aktywnych składników takich jak: wosk pszczeli, masło shea czy też d - panthenol. Krem bardzo dobrze nawilża wysuszoną skórę dłoni, szybko się wchłania a co za tym idzie nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Ma bardzo lekką konsystencję, wystarczy jedno naciśnięcie pompki aby móc zaaplikować krem na całe dłonie. Słodki i owocowy zapach umila stosowanie kremu na co dzień.





O pumeksie pisałam już kiedyś na Kosmetycznej Szufladzie jednak dziś się powtórzę - odkąd poznałam pumeks w proszku, zrezygnowałam z kupna peelingów do ciała. Odrobinę pumeksu wystarczy wsypać do żelu pod prysznic i mamy produkt 2w1 - myjąco - peelingujący. Oprócz świetnych właściwości ścieralnych martwego naskórka, pumeks znalazł swoje zastosowanie w kuchni - wypróbowaliśmy go na starym zapomnianym szkle, muszę przyznać że efekt po czyszczeniu pumeksem był imponujący. Jak widać produkt jest wielozadaniowy a zarazem bardzo wydajny :)!




Słodka Mydlarnia - Limonkowo - kokosowa babeczka do kąpieli

Tym razem gratka dla miłośników gadżetów do kąpieli, mała babeczka nie dość że cieszy oko swoim wyglądem to dodatkowo rozpieszcza zmysły kokosowo - limonkowym zapachem. Muszę przyznać, że długo czekałam na użycie babeczki, jej wygląd i zapach powstrzymywały mnie przed rozpuszczeniem jej w wannie pełnej wody. Dolna część babeczki znikła w oka mgnieniu, góra natomiast rozpuszczała się nieco słabiej, jednak posiadała właściwości nawilżające. Woda zabarwiła się na mleczny kolor, a zapach unosił się w łazience długo po zakończeniu kąpieli ;)




Luksja - Mleczko pod prysznic z masłem shea

Czy zauważyliście, że w produktach które przedstawiam w tym poście dominuje masło shea oraz ekstrakty z naturalnych olejów? Takie produkty bardzo służą mojej skórze, dlatego kolejnym Top produktem okazało się mleczko pod prysznic z masłem shea. Kremowa konsystencja, delikatny zapach i ilość wytwarzanej piany - to pierwsze czynniki, które sprawiły że Luksja powróci na moją półkę. Są dni kiedy zadowala mnie szybki prysznic i stawiam wtedy na rześkie owocowe zapachy, ale są dni kiedy na długi czas ląduje w wannie pełnej piany, wtedy właśnie stawiam na delikatne kremowe zapachy. Mleczko pod prysznic od Luksji daje efekt otulenia ciała delikatnością, kolejnym plusem jest nawilżenie, użycie mleczka śmiało zastąpi nam użycie balsamu po kąpieli. Dodatkowo cena ok 9zł za opakowanie 500ml jest kolejnym czynnikiem sprawiającym, że warto sięgnąć po mleczko będąc w drogerii. Produkt jest wydajny, do tej pory nie zauważyłam żadnych minusów ;).





Świt Pharma - Antybakteryjny żel do mycia rąk

Czas na ostatnią pozycję w moim Top 6 kosmetyków do pielęgnacji, tym razem przyszedł czas na antybakteryjny żel do mycia rąk. Bardzo cenie sobie te małe buteleczki, które ratują mi życie w chwili kiedy ręce są ubrudzone a do najbliższego kranu z wodą jest dalej niż daleko. Z racji swojej wielkości żel zmieści się w każdej torebce a nawet w kieszeni kurtki. Opakowanie zamykane na "klik" nie na zatrzask sprawia, że unikniemy niekontrolowanego wylania się żelu w torebce. Właściwości czyszczące żelu są niemalże idealne, jedno przeraziło mnie przy pierwszym użyciu - straszny zapach alkoholu, przez chwilę myślałam, że raczej się z tym produktem nie polubimy, jednak nie trwało to zbyt długo ponieważ po rozprowadzeniu żelu na dłoniach zapach zmienił się z alkoholowego na bardzo przyjemny owocowy. Reasumując: opakowanie, zapach oraz właściwości myjące i odświeżające to argumenty które przemawiają za zakupem kolejnej buteleczki.





To by było na tyle jeśli chodzi o Top 6 kosmetyków do pielęgnacji :) Zainteresował Was któryś produkt? A może znacie jakiegoś osobnika z dzisiejszego zestawienia :)??


Czytaj dalej »

niedziela, 26 kwietnia 2015

`Yankee Candle - Chocolate Layer Cake

Ostatnio na blogu gościła męska część blogosfery, więc dziś dla odmiany na blogu zagości dużo słodyczy - Panie będące obecnie na diecie proszone są o zamknięcie oczu w trakcie czytanie postu :)!
To, że Yankee mogę palić codziennie, to że w moich zbiorach goszczą najlepsze sztuki, za które nie jeden Yankeemaniak dałby się pokroić i to, że niektóre zapachy są kultowe i rozchwytywane już wiecie. Dziś przedstawiam Wam Chocolate Layer Cake czyli tzw. torcik, który ze sprzedażowych grup Yankee znika szybciej niż zdążył się pojawić. Ja swoją sztukę nabyłam w drodze wymiany, oprócz tortu w paczce znalazła się też Napa Valley Sun, Storm Watch, Golden Sands oraz Love Me Love Me Not - czyli same perełki. 



Świeże, puszyste, potrójne czekoladowe ciasto, przełożone intensywnie kakaowym kremem, oblane obłędnym musem czekoladowym. Raj nie tylko dla łasuchów.

Jesteście miłośnikami zapachowych killerów? Macie na tyle mocne nerwy i odważycie się odpalić zapach, który już na sucho mówi "ja Wam pokażę"? A może pamiętacie, jak poczułam lekkie rozczarowanie Cappuccino Truffle, że jest zbyt kakaowe a za mało czekoladowe? 
Tak więc Chocolate Layer Cake to jeden z zabójczych zapachów - zabija prawdziwością i intensywnością. Na początku wyłania się nuta delikatnego kakao, po czym przeradza się w zapach prawdziwej belgijskiej czekolady. Zapach ciężki, intensywny, wypełniający każdy kąt pomieszczenia a jeśli mieszkacie w bloku nie zdziwcie się gdy na klatce schodowej poczujecie woń świeżo upieczonego czekoladowego tortu. Dla mnie ten zapach to czyste odwzorowanie ciasta pijana śliwka - puszysty, wilgotny biszkopt przełożony kakaową masą i zwieńczony słodkimi śliwkami. 
Chocolate Layer Cake to zapach dla osób lubiących mocne, zdecydowane, wyraziste i ciężkie nuty zapachowe, jeśli należycie do osób które wolą delikatniejsze zapachy, może się okazać że ten wosk nie jest dla Was stworzony. Ja osobiście gasiłam tealighty po 30 minutach, a zapach w pokoju unosił się długo, pomimo wiecznie otwartych drzwi balkonowych.




Czytaj dalej »

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Męsko - męska blogosfera czyli...


Dziś post z całkiem innej beczki, dotąd takowy na blogu się nie pojawił, jednak w życiu każdego blogera nadchodzi ta wiekopomna chwila kiedy uświadamia sobie, że nie jego blog jest jego świętością a blogi innych może nie świętych ale na pewno świetnych blogerów. Dziś o blogosferze w wydaniu męsko- męskim.
W ostatnim czasie zauważyłam, że jedynymi z najczęściej odwiedzanych blogów są blogi prowadzone przez mężczyzn - tak dobrze widzicie, nie wkradł mi się tu żaden błąd.  Ale przejdźmy do rzeczy a więc do blogów, które nie od dziś odwiedzam w celu pochłonięcia kolejnej dawki tekstu i chociaż nie udzielam się jako komentator blogi te są najlepszymi miejscami w sieci jakie znalazłam. Nie będę Was zamęczać wywodami dlaczego właśnie te blogi są przeze mnie najczęściej odwiedzanymi - sami sprawdźcie co autorzy mają nam do zaproponowania :)

Moja dziewczyna czyta blogi

Konrad - mistrz hashtagów i Typowa K - mistrzyni warkocza wikińskiego, czyli para w której odnalazłam odzwierciedlenie siebie i Łukasza, rzeczywistość opisana tak prawdziwie i dosadnie sprawia, że chcę tam wracać i wracać, dialogi rodem z mojego prywatnego życia przyciągają mnie jeszcze bardziej do źródła z którego pochodzą. Konrada i Typową K polecam śledzić na fanpage - codzienny ubaw ubrany w true story gwarantowany - nie wierzycie? Sami zobaczcie

- Wysiadłam wcześniej bo mi się zajść po białego jelenia i alepo zachciało. Zostałam przemoczona, przemarznięta, ochlapana, okrzyczana, ośnieżona, ubrudziłam butki, prawie zgubiłam klucze, batonik wypadł mi na ulicę, jechał samochód i nie zdążyłam go podnieść przed upływem 6 sekund i zaraz chyba umrę. Piszę się pożegnać.

- Biedna. Ale jesteś już w domu?
- Jestem, ale co to za bycie?
- Ważne że jesteś, nic ci się nie stało i wyrobisz się z obiadem na 16.
- ... *

*tekst zaczerpnięty z fanpage Moja dziewczyna czyta blogi


Mr K.
Blog Kamila przyciągnął mnie do pozostania z nim na stałe w momencie gdy w sieci pojawił się post "Wszystko co musisz wiedzieć zanim zamieszkasz z blogerką"
Rady, porady, wskazówki i przestrogi jakie Kamil chciał przekazać mężczyznom, zanim Ci poczynią zmiany w swoim życiu i wpuszczą na stałe blogerkę pod swój dach są brutalne ale za to jakże prawdziwe Od pamiętnego wpisu minęło trochę czas, a Kamil nadal zaskakuję kolejnymi tekstami, więc jeśli jeszcze nie mieliście okazji odwiedzić jego "miejsca w sieci" nadróbcie zaległości już teraz. A jeśli chcecie wiedzieć dlaczego warto zagłębić się w czeluściach bloga Mr K. podrzucam fragment tekstu pochodzącego z posta "Wszystko co musisz wiedzieć zanim zamieszkasz z blogerką"


#DaryLosu
Pierwsze, co przykuje Twoją uwagę to częste odwiedziny kuriera. Liczba prezentów, które będzie otrzymywać Twoja współlokatorka potrafi przytłoczyć. Nie ważne, że to głównie chińskie ciuchy, dziesiątki kremów, przyrządy do makijażu, świeczki zapachowe, czy też książki, które nijak Cię nie interesują. I tak będziesz zły. W końcu Ty nie dostałeś nic od ostatnich urodzin. To właśnie wtedy postanowisz założyć swój pierwszy blog.


Czytaj dalej »

sobota, 18 kwietnia 2015

`Yankee Candle - Beach Walk

Niestety pogoda na lubelszczyźnie nie rozpieszcza, zdrowie też nie ułatwia przetrwania wczesnej wiosny - tak więc na długo wyczekiwane posty ze stylizacjami trzeba będzie jeszcze poczekać. Pocieszeniem na złą pogodę i jeszcze gorszy stan zdrowia jest jak zwykle magia zapachów od Yankee Candle. Tym razem do kominka trafiła perełka, na którą długo czekałam, której nie mogłam zdobyć aż w końcu zagościła w moich zbiorach, mowa tu o Beach Walk. 
Słowem wstępu zdradziłam Wam, że zapachowe marzenie zostało spełnione. Teraz z niecierpliwością czekam na nową limitowaną edycję Life's Beach - będą to jedynie dwa zapachy aczkolwiek już słyszałam trochę pozytywnych opinii od szczęśliwców którzy nabyli zapachy Wild Sea Grass oraz Beach Holiday, zanim jeszcze te trafiły na nasz rynek.



Dzień był upalny, ale teraz ocean muska ciało przyjemnym, chłodnym wiatrem. Powoli zapada zmrok. Niepewne dotąd fale stają się hipnotyzujące i miarowe, a horyzont znika gdzieś w czeluściach ciemnego nieba. Świat zasypia, a wypełniona rozgrzanymi ciałami plaża pustoszeje. To idealny moment na romantyczny spacer - w towarzystwie ukochanej osoby i w akompaniamencie rajskich, wyspiarskich aromatów. Wieczorny Beach Walk pachnie pudrowym piżmem, sokiem wyciśniętym z dojrzewających do tej pory beztrosko pomarańczy i aromatem morskiej soli. Kompozycja kusi, zaprasza, chwyta za rękę i prowadzi po bezkresnym piasku. 

Historia Beach Walka jest krótka i niektórym znana... ale od początku. Otóż kiedy zobaczyłam tą uroczą naklejkę (tak tak, pierwszym bodźcem do "chcę go mieć" była naklejka) wiedziałam, że zapach może być interesujący, jak się okazało opis skusił mnie jeszcze bardziej do powiększenia swoich zbiorów o ten zapach. Chociaż z romantycznymi spacerami nad brzegiem mazurskich jezior nadal kojarzy mi się Lake Sunset, to Beach Walk również skierował myśli na powrót do czasu spędzonego na spacerach po rozgrzanym piasku, wsłuchiwaniu się w szum fal i rozpływaniu się w mazurskich nocach. Wiele osób uprzedzało mnie, że zapach Beach Walk jest mydlany, jednak mój nos na szczęście tego nie wyczuwa. Zapach jest typowym świeżakiem z delikatną pudrową nutą. Po rozgrzaniu świeżość w jednej chwili wypełnia pomieszczenie, po chwili nieśmiało, ale jednak zaczynają ujawniać swoją obecność nuty cytrusowe. Opis producenta w 100 % odzwierciedla zapach jakim obdarowało nas Yankee. Beach Walk stał się moim numerem 1 - swoimi nutami zapachowymi pobił na głowę zapach Napa Valley Sun - choć myślałam, że nic piękniejszego od Napy nie ma :)




Czytaj dalej »

czwartek, 16 kwietnia 2015

`Yankee Candle - Angel's Wings

Ostatnio mieliście okazję poznać wszystkie zapachy z najnowszej kolekcji Cafe Culture. Dziś mam dla Was zapach, który niestety jest już bardzo ciężko dostępny - pewnie domyślacie się jaka była moja radość gdy trafił w moje ręce. Podobnie było z zapachem Vanillla Satin, muszę przyznać że Yankeemaniactwo osiągnęło najwyższy poziom - no, może nie najwyższy bo nie kolekcjonuję świec. Niemniej jednak każda tarta, słoiczek czy sampler sprawiają mi ogrom radości. Na szczęście w moim zbiorach znalazły się już prawie wszystkie zapachy, które chciałabym mieć - kolejne zakupy planuję dopiero na początku maja i dokładnie zaplanowałam, że do zbiorów dołączą tylko 3 zapachy. Trzeba trzymać nerwy na wodzy, żeby nie zrujnować sobie portfela przy miłości do Yankee :)



Wosk z okolicznościowej linii zapachowej Yankee Candle  z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: wata cukrowa, płatki kwiatów oraz kremowa wanilia.

Wosk Angels Wing's był dla mnie dużym zaskoczeniem, jego zapach zachwycił mnie jeszcze zanim zdążył wylądować w kominku. Rześkość jaka uwalnia się pod wypływem ciepła oraz słodycz, która otula nas i wypełnia całe pomieszczenie to właśnie kwintesencja tego zapachu. Na początku wyczujemy lekką woń kwiatów, obok której po chwili wystąpi delikatna nuta wanilii - połączenie tych dwóch zapachów sprawi, że przeniesiemy się myślami w czasy dzieciństwa.  
Angels Wing's to idealny zapach dla miłośników słodkich i rześkich aromatów.





Czytaj dalej »

wtorek, 14 kwietnia 2015

Wiosna w kolorze ♥

Dziś chciałam podzielić się z Wami, nowościami ubraniowymi które już niebawem pojawią się w sprzedaży. Pewnie zauważyliście, że Lidl co raz częściej posiada w swojej ofercie rzeczy warte uwagi, tym razem przygotował ofertę w której asortyment odzieżowy jest bardzo szeroki.
Moją uwagę zwróciły sandały na obcasie, koszulki polo oraz zwiewne topy.
Wszystko w niewygórowanych cenach i patrząc na poprzednie produkty z tego sklepu zapewne rzeczy będą dobrej jakości.
Najbardziej żałuję, że sandały o których wspomniałam nie będą dostępne w moim rozmiarze, bo ażurowy brązowy model trafił na moją listę must have. Na chwilę obecną na liście zakupowej wpisałam zwiewny top w kolorze bieli - idealnie nada się na lato do jeansów czy też spódnicy. 
Zaciekawiły mnie również sportowe buty i gdyby nie fakt, że ostatnio nabyłam fajny model Kappy, wylądowałyby w moim koszyku.

A Wam wpadło coś w oko?? Wybieracie się na odzieżowe zakupy do Lidla :)???






Czytaj dalej »

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Mam 12 lat i jestem wielkim blogerem cz. II

Pamiętacie jak kilka miesięcy temu na moim blogu pojawił się wpis "Mam 12 lat i jestem wielkim blogerem"? Opisywałam tam anomalia blogosfery, które zostały wprowadzone do niej przez rzeszę dzieci myślących, że są wielkimi blogerami. Kto odezwał się w obronie nastoletnich blogerów? Oczywiście tylko nastoletni blogerzy...

Stale obserwując więc dalej blogosferę, dotarło do mnie kilka ciekawych zachowań godnych 12-letnich blogerów. Wszak każdy wie, że blogi te prowadzone są jedynie dla darmowych ubrań, kosmetyków itp. Nawet nie wiecie jakie te dzieci są pomysłowe - zrobią dosłownie wszystko, żeby dostać darmowy ciuszek wart 5$. Od ostatniego wpisu minęło trochę czasu, do tej pory pozbierałam screen'y sytuacji, które mieć nie powinny miejsca. 

Czuję, że "Mam 12 lat i jestem wielkim blogerem" stanie się cykliczną historią blogosfery doszczętnie opanowanej przez dzieci...

Konkurs w celu nabicia "kliknięć"

Na pierwszy ogień słów kilka o sytuacji jaką zaobserwowałam ostatnio na jeden z grup blogerskich. Pewna dziewczyna ogłosiła konkurs - do wygrania jakiś BOX z chińskimi rzeczami, ale UWAGA! coś mi nie pasowało - zerknijcie na warunki jakie trzeba spełnić żeby wziąć w nim udział, jednym z warunków było "kliknij tu, tu i tu" jakie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam, że kliknięcia przenoszą użytkownika na strony zagranicznych sklepów - w adresach był unikalny kod blogerki, który nabijał jej wejścia - czego to dzieci nie wymyślą, żeby dostać bluzkę wartą 5$.


Trzeba byłoby być na prawdę ślepy żeby nie zauważyć nieuczciwego podejścia do współprac - zresztą wystarczy spojrzeć na adresy stron do jakich przenosiło magiczne "kliknij tu, tu i tu". Unikalny adres blogerki celowo został wyczyszczony - darmowej reklamy jej nie zrobię ;)




Zobaczcie jak ze swoich poczynań tłumaczyła się autorka bloga kiedy zwróciłam uwagę na jej nieuczciwe praktyki...



Dwie rzeczy od Sheinside oraz 
nie znam angielskiego ale chcę współpracować z Choies

Co raz częściej na blogerskich grupach widzę posty typu "Chcę współpracować z Choies, ale nie znam angielskiego - kto napisze mi do nich maila?" 
Wyższym levelem są osoby, którym udało się skleić wstępny mail do sklepu, ale po otrzymaniu odpowiedzi translator już nie okazał się zbyt pomocny żeby przetłumaczyć w miarę zrozumiale warunki współpracy więc... pomoc znowu poszukiwana jest na grupach...
Mała rada - jeśli nie znasz angielskiego to po kiego porywasz się na współpracę ze sklepami z którymi komunikacja następuję tylko w tym języku??
Kolejnym ewenementem były 2 rzeczy od Sheinside... nie ukrywam, że zachłanność autorki postu powaliła mnie na łopatki - z pomocą przyszli mistrzowie Internetu - jakie pytanie taka odpowiedź :)



50 kliknięć i obserwacja z 4 różnych kont

Kolejną rzeczą która wprawiła mnie w osłupienie była płaczliwa prośba 11/12 - letniej dziewczynki o kliknięcia w linki w jej poście - co oferowała za poklikanie? Zobaczcie sami!
Jak widać dzieci są zdolne do wszystkiego - przykłady podane w poście to autorzy blogów, którzy w granicach wiekowych od 11 do 16 roku życia...


Nie ukrywam, że blogosfera zeszła na psy, spadła jakość współprac bo sklepy mają teraz darmową siłę roboczą w postaci dziewczynek, które dla darmowych ubrań zrobią wszystko. Wymienione zachowania to tylko część anomalii, które zaobserwowałam na grupach - często myślę, że już nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć, mimo to każdego dnia kiedy przeglądam blogerskie grupy moja szczęka ląduję na podłodze i czeka aż będę w stanie ją pozbierać...

A Wy co sądzicie o tego typu zachowaniach? Czy według Was powinna być pewna granica wiekowa od, której można byłoby prowadzić blogi?


Czytaj dalej »

niedziela, 12 kwietnia 2015

`Yankee Candle - Vanilla Satin

Przez ostatnie dni mieliście okazję poznać zapachy Yankee Candle z nowej linii a dodatkowo możecie poczytać co nie co o zapachach trudno dostępnych. Dziś będzie o ciężko dostępnej Vanilla Satin - udało mi się ją upolować z czego jestem bardzo zadowolona, zanim trafiła w moje ręce słyszałam o niej wiele dobrego - nie ukrywam, że każdą cenną informacje na temat wosków/sampli/świec wyłapuję ze specjalnych grup na Facebook. Dzięki nim wymieniam też woski i świece co pozwala mi na urozmaicanie nowej kolekcji, nawet nie wiecie jaka ogarnęła mnie radość kiedy w moje ręce trafiały woski, które w Polsce są niedostępne. Tak oto mam okazję być szczęśliwą posiadaczką Napa Valley Sun, Chocolate Cake Layer, Storm Watch, Golden Sands, Love me love me not, Autumn Leaveas, Beach Flowers, Red Velvet i Early Sunrise (i masy innych unikatowych zapachów) - zapewne to dopiero początek unikatowej kolekcji, jednak obiecałam sobie że przez trzy najbliższe tygodnie nie kupię ani jednego wosku - co innego jeśli w grę wchodzi wymiana :)



Satynowy, doskonale utarty i idealnie gładki krem ze śmietanki aromatyzowanej mocną, naturalną wanilią - zmieszany i połączony w niecodziennej parze z orientalnym, wschodnim kadzidłem sandałowym. Oryginalny smakołyk? Luksusowe perfumy? Nie! Powiew egzotyki, której uroda została przypieczętowana nienachalnym towarzystwem kolorowych, tropikalnych kwiatów. Ten miks kadzidła, przypraw i słodkich pąków to Vanilla Satin - doskonale spreparowany, w pełni naturalny wosk, który już w chwilę po ogrzaniu otacza delikatną mgiełką wszystkie kąty pomieszczenia. 

Vanilla Satin według mnie należy do otulających zapachów, jej delikatny aromat wypełnia każdy kąt pomieszczenia. Zapach składa się w dużej mierze z wanilii, delikatnie przełamuję go nuta sandałowa jednak jest wyczuwalna bardzo delikatnie. Vanilla Satin to odpowiedni zapach dla miłośników słodkich nut :) Przyznam, że osobiście powiewu egzotyki w wosku nie wyczułam, jednak ma w sobie coś co sprawia, że wrócę do niego nie raz :)





Czytaj dalej »

sobota, 11 kwietnia 2015

`Yankee Candle - Tarte Tatin

Nowa linia zapachów Yankee Candle, całkiem nie dawno pojawiła się w sprzedaży a już podbiła wiele serc swoją gamą zapachową. Z racji, że nie skusiłam się na żadne wosk z linii Grand Bazar, obok zapachów Pain Au Rasin, Cappucino Truffle i Tarte Tatin nie mogłam przejść obojętnie. Pomimo, że w mojej kolekcji pojawiło się wiele zapachów, które są gratką dla Yankeemaniaków, znalazłam chwilę żeby w kominku znalazła się najnowsza jedzeniowa kolekcja. O tym jak pachnie Pain Au Rasin i Cappucino Truffle mogliście już przeczytać na blogu.



Wosk z aromatycznej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: świeżo upieczona tarta z jabłkami, doprawiona szczyptą przypraw i wanilii.

Ten zapach pozostawiłam sobie na sam koniec, ponieważ wydawał mi się bardzo "nie mój", do chwili kiedy kawałek tartaletki nie znalazł się w kominku. Tarte Tatin pachnie świeżo upieczoną jabłkową tartą, wyczuwamy jabłka znajdujące się na kruchym cieście. Jest to zapach dzieciństwa, ciast pieczonych przez babcię. Nuta wanilii idealnie dopełnia całokształt. Cieszy mnie fakt, że nie wyczuwam w zapachu przypraw o których mówi producent, ponieważ wtedy mogłabym się nie polubić z tym zapachem. Jeśli lubicie linie jedzeniowe, słodkie i ciepłe zapachy domowej kuchni - zapach Tarte Tatin jest właśnie dla Was :)





Czytaj dalej »

piątek, 10 kwietnia 2015

Wiosna w pastelowych kolorach ♥

Wiosna już za pasem, temperatury które wskazują nasze termometry mówią nam, że czas zacząć zmieniać garderobę i pozbyć się grubych kurtek, zimowych butów na rzecz cienkich ramonesek i trampek. W tym sezonie sklepy podpowiadają nam, że warto zaopatrzyć się w ubrania w pastelowych kolorach, które królują od kilku sezonów w modowych trendach. Sklep Choies kusi szeroką ofertą a dodatkowo ma dla nas 20% rabatu z okazji dnia Happy Easter :)

Asortymentu objętego promocją jest wiele :) podzielony jest on na kategorię kolorystyczne, do wyboru mamy sukienki, spódnice, spodenki, bluzki, koszule i wiele innych :) Zresztą przekonajcie się sami :)


Kod rabatowy obniżający kwotę zakupów o 20% to: EASTER20 :)



Róż




Niebieski


Zieleń


Żółty

Biel


Fiolet

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia