`Yankee Candle - Pain Au Raisin

`Yankee Candle - Pain Au Raisin

Wczoraj dotarła do mnie jedzeniowa kolekcja Q2, nie ukrywam że na punkcie Yankee oszalałam całkowicie i każda kolejna tarta cieszy mnie jak małe dziecko. Do tej pory z jedzeniowymi zapachami miałam niewielką styczność, choć urzekł mnie zapach Snowflake Cookie to ciężko było mi się uśmiechnąć do innej jedzeniówki aż do tej pory. Jak tylko dotarła do mnie wiadomość, że pojawią się trzy nowe zapachy od razu wiedziałam, że muszą trafić do mojej kolekcji. Wyobrażacie sobie, że w chwili kiedy ostatnio Yankee wpuściło na polski rynek trzy nowe zapachy nie nabyłam ani jednego? Być może się to zmieni i potrzeba na to czasu ale przy najnowszej kolekcji nie było ani chwili zawahania. Do dziś udało mi się przetestować dwa zapachy, trzeci prawdopodobnie umili mi wieczór albo jutrzejszy poranek. 
W ostatnich dniach moje woskowe zasoby powiększyły się w zastraszającym tempie o kolejne egzemplarze wosków i jedną świecę. Z tego powodu postanowiłam zrobić sobie woskowy post chociażby przez najbliższe 3 tygodnie. 


Wracając do tematu dziś pod lupę weźmiemy...


Wosk z aromatycznej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: nasączone koniakiem rodzynki zatopione w maślano - waniliowym cieście doprawionym odrobiną cynamonu.

Zapraszam Was do piekarni gdzie tuż po przekroczeniu progu dobiegnie Was zapach smakowitych drożdżówek, słodkie rodzynki które są dodatkiem do maślano - waniliowych bułeczek będą kusić równie mocno co szczypta cynamonu. Znacie ten zapach? Nie bez powodu na pierwszy ogień do kominka powędrował Pain Au Raisin - piękny, słodki, jedzeniowy zapach wypełniający moją kuchnię sprawił, że zamarzyłam szybkiego powrotu do rodzinnego domu gdzie w weekendy mama piecze drożdżowe bułeczki z nadzieniem. Całokształt zapachu sprawia, że myślami lądujemy w piekarni - takiej jakie były za czasów naszego dzieciństwa... Pain Au Raisin jest czymś cudownym, wyjątkowym i choć podobno niektórzy czują w nim nutę alkoholu ja czuję zapach, który zostanie ze mną na długie długie dni i miesiące :)





`Yankee Candle - Stony Cove

`Yankee Candle - Stony Cove

Ostatnio pisałam o wycofywanych zapachach z Yankee Candle, niestety kolejną złą wiadomością dla zapachomianiaków jest fakt, że seria Simply Home również zostanie wycofana... Ma ona wśród swoich propozycji kilka zapachów, które i ja bardzo polubiłam, dlatego też moja lista zapachów których muszę zrobić zapasa zwiększyła się o kilka kolejnych wosków. Mimo to nie załamuję się i dzielnie szukam. Kolejnym zapachem, którego muszę zrobić zapasy jest... Stony Cove o którym będzie dziś mowa.



Doskonały poprawiacz złego humoru i rozkoszna, drobna przyjemność, której nie sposób się oprzeć. Urocza tartaletka, która - mimo swojego niepozornego rozmiaru - skrywa w sobie moc aromaterapeutycznego odświeżania i pobudzenia. Cudowne zestawienie nut kwiatowych i morskiej, bogatej w ozon bryzy, kusi zmysły, tonizuję i skutecznie odstrasza złe myśli. Kompozycja Stony Cove nawiązuje do aury poranka spędzanego na bezludnej, kamienistej plaży. Świeże, optymistyczne akordy poprawiają samopoczucie i zbawiennie wpływają na panującą we wnętrzu domu atmosferę. Bogactwo naturalnych olejków zaklętych w prawdziwym wosku to gwarancja najwyższego zadowolenia i świetna wymówka, do tego żeby bliżej zapoznać się z nową propozycją od Yankee Candle.

Jak widać sam opis zapachu jest mocno zachęcający do jego wypróbowania, przyznam się szczerze że robiłam dwa podejścia do tego zapachu. Pierwsze zakończyło się fiaskiem, ponieważ zapach wydawał się być bardzo mydlany, drugie podejście zakończyło się pełnym sukcesem. Kiedy zapach trafił do mojej kolekcji, musiał odczekać swoje zanim trafił do kominka. Na sucho zapach jest mydlany tak jak odczuwałam to za pierwszym razem, jednak w chwili podgrzania go w kominku zaczyna otaczać nas zapachach kwiatów, później nieśmiało wyłania się zapach morskiej bryzy, a raczej zapach powietrza po burzy. W tym momencie mydlany zapach zastępuję świeżość, z odrobiną kwiatów, która sprawia że pozytywna energia otacza nas dookoła a dobry humor mamy gwarantowany :)




Zakupowe nowości ♥

Zakupowe nowości ♥

Ostatnio wspominałam Wam o nowej ofercie Biedronki, która pojawiła się w sklepach kilka dni temu - udało mi się kupić obrus który bardzo mi się spodobał. Nie ukrywam, że jestem zadowolona z jakości tego typu artykułów ponieważ od dłuższego czasu udaje mi się kupić w Biedronce w niskich cenach. W ostatnich miesiącach z Biedronkowego asortymentu nabyliśmy regał, ławę, stoliki pod laptopy, stojącą lampę, szafkę do łazienki, wiele akcesoriów kuchennych oraz dużo sprzętów elektronicznych. Jeszcze nie trafiliśmy na coś z czego nie bylibyśmy zadowoleni. 
Tym razem w ofercie Biedronki będą dostępne ubrania - przyznam, że w oko wpadła mi jeansowa koszula oraz spodnie. 








Yankee Candle - Wild Passion Fruit

Yankee Candle - Wild Passion Fruit

Dziś kolejny zapachowy post, postanowiłam podzielić się przykrą informacją na temat Yankee Candle a szczegółowiej omówić trochę listę zapachów, które zostaną wycofane ze sklepów. Lista niestety jest długa a na niej znajdują się zapachy z którymi się polubiłam, więc powoli zaczynam robić zapasy. Choć większość zapachów z podanych przez dziewczyny z grupy Anonimowi Świecocholicy jest już niedostępna, te które chcę zdobyć ja widuję jeszcze w sklepach. Przejdźmy więc do nieszczęsnej listy rozpaczy...

Apple And Pine Needle           Bahama Breeze          Beach Wood
Christmas Rose                         Citrus Tango                French Lavender
Fruit Fusion                                Honey & Spice            Lilac Blossoms            

Loves Me Loves Me Not          Margarita Time         Merry Marshmallow
Midnight Oasis                           November Rain         Paradise Spice
Sparkling Cinnamon                Under The Palms     Vanilla Satin
Wild Passion Fruit                    Beach Flowers           Berrylicious
Chocolate Layer Cake              Salted Caramel          Silver Birch
Vanilla Chai                                 Waikiki Melon           Winter Garden


Jak widać zapachów do wycofania jest sporo, na mojej zapasowej liście znalazły się następujące pozycje: Bahama Breeze, Under The Palms, Vanilla Satin, Wild Passion Fruit oraz Paradise Spice.
Teraz koniec rozpaczania i czas na zapoznanie się z jednym z wycofywanych zapachów, który dziś zagościł w moim kominku :)



Owoc marakui przypomina swoją nietuzinkową postacią biblijną koronę cierniową. Właśnie przez wzgląd na konotacje z tym skojarzeniem - przez wieki nazywany był pasją. W wydaniu Yankee Candle pasja ma zupełnie inny format - pozbawiony trosk, rezolutny, dosłowny. Dlatego właśnie, w kompozycji Wild Passion Fruit łączą się najbardziej energetyczne i wprawiające w optymistyczny nastrój owoce południowe - słoneczny melon, dojrzała i bardzo soczysta mandarynka i wyjątkowa pasja, której niezwykły aromat pobudza wyobraźnię i ożywia marzenia o wyjeździe w gorące, rajskie tropiki.

Czym dla mnie jest Wild Passion Fruit? Zacznijmy od tego, że ten typ to zapach jedynie na ciepłe dni. Mieszające się ze sobą na przemian nuty melona i mandarynki sprawiają, że nasz zmysł węchu szaleje :)! Zapach ten do złudzenia przypomina mi owocową sałatkę, ewentualnie obrane cząstki pomarańczy i świeżego pokrojonego melona. Gratka dla osób lubiących owocowe, rześkie zapachy. Słodycz łamana lekką kwaskowatością sprawia, że Wild Passion Fruit jest jaki jest - nie jest mdły, duszący i nie wywołuję migreny. Dla mnie numer jeden wśród zapachów owocowych. Z racji, że ma zostać wycofany, zaplanowałam nabycie jeszcze jednej sztuki :)




Yankee Candle - Vanilla Lime

Yankee Candle - Vanilla Lime

Ostatnio pisałam wiele na temat zapachów od Village Candle, Kringle oraz Wood Wick - nie oznacza to, że Yankee zeszły na drugi plan, o nie! Mimo stale powiększającej się kolekcji nadal wracam z ogromną chęcią do Yankee Candle. Tym razem skusiłam się na wypróbowanie zapachu Vanilla Lime, kolejnym zapachem który poznacie będzie Shea Butter który również zachwycił mnie swoją delikatnością. 


Najpyszniejsze, najbardziej wykwintne, doskonale skomponowane i uzupełnione dodatkiem dodatkiem ciemnych ziarenek - lody waniliowe idealne, stworzone ręką mistrza i kuszące słodyczą niezależnie od pogody i temperatury. Pyszny pucharek z kilkoma gałkami szczodrze polany polewą z aromatyzowanej cytrynowym sokiem, białej czekolady - esencja słodyczy w najdoskonalszej postaci i hołd dla prostoty. A przy okazji - cudowny aromat zamknięty w naturalnym wosku, którego zapach intryguje, orzeźwia, pobudza i stymuluje lepiej, niż lodowa rolada waniliowo - cytrynowa!

Wosk Vanilla Lime to kwintesencja rześkości i słodyczy. Jeśli szukacie zapachu idealnego na letnie dni, orzeźwiającego i dodającego jednocześnie energii to zapach właśnie dla Was. Zapach wosku jest bardzo intensywny ale nie przeszkadza to w paleniu, słodycz wanilii która przełamana jest kwaskowatościa limonki daje nam połączenie wybuchowe :)! Według mnie jest to zapach na ciepłe dni, na te chłodniejsze dni polecałabym bardziej korzenne nuty.





Kringle - Vanilla Cone

Kringle - Vanilla Cone

Dziś wracamy do zapachów. Z racji, że po spotkaniu do mojej szafki trafiło dużo nowości spodziewajcie się sporej dawki recenzji kiedy będę już po testach :) Najszybciej udało mi się przetestować nowy zapach Kringle, który mogłam wybrać w ramach upominku od Imperium Zapachów. Dość długo zastanawiałam się między Sunflower a Vanilla Cone, ostatecznie Vanilla zwyciężyła. O dziwno nawet mój Ł. stwierdził że zapach jest dobrze odwzorowany - Kringle powinno uznać to za sukces ponieważ według Ł. wszystkie woski czuć parafiną :P Tak więc drogą wyboru Vanilla Cone przyjechał ze mną z Chełma aż do Lublina i tu zaczęła się wspólna przygoda - uwierzcie mi nie byłabym sobą gdybym nie odpaliła wosku w trybie natychmiastowym. A jak rozwinęła się nasza znajomość poczytacie niżej :)


Piękna słodka kompozycja. Przyjemne nuty wanilii w połączeniu z ciasteczkowym zapachem urzekną nawet największego łasucha.

Jak widać producent nie rozpisuje się nad kompozycją zapachową swojego produktu, jest krótko zwięźle i na temat. Zacznijmy od tego, że wosk na sucho pachnie pięknie - wyczuwamy słodkie nuty wanilii i piękny ciasteczkowy zapach. Jak dla mnie to zapach lodów waniliowych w rożku, Ł. z kolei twierdzi, że według niego to zapach kruchych ciasteczek polanych białą czekoladą. Jak jest na sucho już wiecie czas przejść do kwestii palenia. Jeśli chcemy aby nasz wosk pachniał równie pięknie jak na sucho, odpalmy go maksymalnie na 10 minut - to optymalny czas kiedy czujemy zapach wanilii i ciastek po upływie tego czasu zapach zaczyna przeradzać się w zapach budyniu waniliowego. 
Mimo to jak dla mnie wosk pachnie ładnie i chętnie będę do niego wracać :).





Upominki ze spotkania blogerek w Chełmie ♥

Upominki ze spotkania blogerek w Chełmie ♥

Ostatnio mieliście okazję zobaczyć relację ze spotkania w Chełmie, tym razem przyszedł czas na pokazanie upominków od sponsorów - dziewczyny postarały się bardzo :) zresztą zobaczycie za chwile na zdjęciach. Najbardziej jestem zadowolona z filcowej torby, której stałam się posiadaczką drogą losowania - nie ukrywam, że kiedy ją zobaczyłam pomyślałam "właśnie taka, o jakiej marzyłam" pewnie domyślacie się jakie ogarnęło mnie szczęście kiedy na karteczce zobaczyłam napis "filcowa szara". Wśród upominków znalazło się coś pachnącego, kolorowego oraz ścierającego :)
Nie przedłużając zapraszam do obejrzenia zdjęć :)


Sponsorami spotkania byli:

Na zdjęciach nie udało ująć mi się wszystkich upominków - bransoletka z Otien nie schodzi z mojej ręki a wielka paka od I.M.P.A została rozdana po rodzinie ♥



















Spotkanie lubelskich blogerek ♥

Spotkanie lubelskich blogerek ♥

Ci którzy śledzą mnie na Instagramie czy chociażby na Facebook'u od dawna wiedzieli, że pierwszy dzień wiosny spędzę w Chełmie - w towarzystwie roześmianych twarzy, wśród plotek, dobrej kawy i pysznej sałatki o wdzięcznej nazwie "Kurcze mać!" :) Tradycją stał się fakt, że w drodze na spotkania a i wracając z nich zamieniam się w szofera i srebrnym wozem mojego Ł. mknę z lubelskimi blogerkami do miejsca docelowego. Tym razem spotkałyśmy się w Chełmie w kawiarni L.A. Cafe. Po ulokowaniu w bezpiecznym miejscu naszego mobila i wypakowaniu toreb z karmą (a trochę jej się uzbierało) skierowałyśmy się do lokalu gdzie czekała na nas już cała blogowa ekipa wraz z Wiolą - właścicielką Imperium Zapachów. To w jaki sposób zastawione były stoły zobaczycie na zdjęciach - już na dzień dobry czekało na nas multum świec, votivków, samplerów i wosków. I jak tu się nie cieszyć? Obejrzałam dosłownie wszystko co było na stole - w innym wypadku można by stwierdzić, że nie jestem sobą albo muszę być bardzo chora gdybym nie zrobiła przeglądu zasobów jakie przywiozła ze sobą Wiola. Po prezentacji przyszedł czas na coś słodkiego i plotki, ploteczki, plotunie - cztery godziny to zdecydowanie za mało żeby z każdym porozmawiać. Zanim więc się obejrzałyśmy dziewczyny rozdały upominki od sponsorów - miałam ogromne szczęście wczorajszego dnia ponieważ wylosowałam wymarzoną filcową torbę (i to jaką pojemną :)!). Po zrobieniu wspólnych zdjęć przyszedł czas na powrót do domu... Sprawczyniami całego zamieszania były... Klaudia i Marta, którym bardzo dziękuję za zaproszenie, miło spędzony czas i do zobaczenia już niebawem :)!

P.S. Milenie, Asi i Gosi dziękuję za wspólną podróż - zwłaszcza za drogę powrotną, bez Was mogłabym nie dojechać do celu, ewentualnie zmieniłabym naszego piątego pasażera na puste miejsce :P!
Zdjęcia częściowo zapożyczone od Marty :)



















Copyright © 2014 minimalistKa , Blogger