piątek, 27 lipca 2012

Nowości.

Dziś kilka powodów za które lubię sklep Pepco, choć kiedyś nie byłam jego zwolenniczką ponieważ nigdy nie widziałam tam nic a nic dla siebie. Jednak to się z czasem zmieniło i w mojej szafie znajduje się kilka rzeczy z owego sklepu, jakoś według mnie jest dobra a ceny zadowalające. Jakiś czas temu z nadmiaru wolnego czasu i nudy skoczyłyśmy z mamą tam pobuszować i obie wyszłyśmy zadowolone ze zdobyczy i z ich cen w szczególności :) wyprzedaże do -50% są naprawdę zadowalające :) co więc tym razem trafiło do mojej szafy z tego sklepu? Koronkowe body, miętowa narzutka, cytrynowy top, i oversize z koronką. Koszt wszystkich rzeczy to 45zł. Cenowo przedstawia się to w taki sposób: body 15zł, narzutka 15zł, top 5zł, oversize 20zł. Jednak teraz ubolewam, że nie mogę pobuszować tymczasowo w tym sklepie z powodu zbliżającego się terminu zapłaty ubezpieczenia mojego kociaka...  dlatego też wyprzedaję cześć mojej szafy w niskich cenach - niektóre rzeczy są nowe ;) możecie zobaczyć je tu KLIK lub tu KLIK :) może akurat coś komuś wpadnie w oko ;). chciałam również pokazać dwie rzeczy kupione jakiś czas temu o których zapomniałam wspomnieć wcześniej ;) jest to bluzka/tunika kupiona na bazarku za 15zł i balerinki kupione w Carrefourze za 10zł ;) Dziś zdjęcia bez stylizacji z powodu braku osoby obsługującej aparat ;p








Teraz czas na drugą część czyli o włosach słów kilka... Ścięłam wszystkie zniszczone końcówki, było mi ich bardzo szkoda ale aktualnie robię wszystko żeby wspomóc moje włosy.
Przechodziły one różne zabiegi w ciągu ostatnich kilku lat dlatego ich stan nie jest najlepszy i nadszedł czas by wziąć się za nie i trochę je wspomóc. Kolejnym zakupem jest szampon z Garniera olejek awokado i masło karite. Zapach jest bardzo przyjemny, konsystencja jak dla mnie a duży + :). Z informacji od producenta: po użyciu rozczesywanie jest łatwiejsze a włosy stają się miękkie. Szampon zawiera olejek z awokado, który znany jest z z właściwości wygładzających strukturę włosa oraz masło karite które słynie z właściwości silnie odżywiających.
Opinie w internecie są mocno podzielone, jednak ja jak na razie jestem na tak.
PLUSY:                                                                              MINUSY:
* zapach                                                                             * cena - 8zł za 250ml za 1L wychodzi nam 32zł.
* konsystencja                                                                    * zawiera SLS
* zawartość olejku z awokado
* -||- masła karite
* dobrze się pieni
* bez silikonu
Zobaczymy jaki będzie w dalszym stosowaniu. :) Czy kupiłabym go ponownie? hmmmm myślę, że tak.
Od jakiegoś czasu płuczę również włosy wywarem z polnego skrzypu który mam dookoła domu :) jak na razie ciężko jest stwierdzić poprawę ich stanu, ale mam nadzieję, że pomoże im to w pewnym stopniu. Oprócz tego pożegnałam się z suszarką, rozczesywaniem mokrych włosów i szczotką :) teraz schną same, rozczesuje je dopiero jak wyschną i używam do tego grzebienia o szerokim rozstawie zębów :). 
Czytaj dalej »

poniedziałek, 16 lipca 2012

nowa bluzka + krótka recenzja :)!

Witajcie! Leniwie mija mi kolejny dzień więc i jest post. Dziś krótko o kolejnej bazarkowej zdobyczy i krótka recenzja mleczka do ciała "masło kakaowe" firmy Ziaja. Tak więc na początek jednak o zdobyczy :) jest nią asymetryczna luźna bokserka z uroczymi guziczkami z przodu. Pasuje idealnie do szortów jak i do spódnicy co zobaczycie za chwilę na zdjęciach, można ją nosić wypuszczoną i wpuszczona :) kupiłam ją za całe 10zł z czego jestem niezmiernie zadowolona, plisowaną spódniczkę już znacie tak samo jak buciki i torebkę. Dopełnia to naszyjnik zakupiony na halach targowych Marywilska. Zapomniałam ściągnąć tylko plecione bransoletki ;p a pokochałam je od razu i noszę praktycznie cały czas :) pewnie Was zdziwi również to, że po raz kolejny mam związane włosy co u mnie było rzeczą niespotykaną ;) ale po zakupie efektownego hair cuffa w H&M aż miło wiązać je w kucyk :) O ubraniach na tyle.

Teraz część z recenzją mleczka do ciała "Masło kakaowe" firmy Ziaja. Miałam wcześniej z tej firmy balsam do ciała i byłam z niego zadowolona jednak tym razem postanowiłam kupić mleczko do ciała z racji, że między balsamem a mleczkiem różnica cenowa była 1.50zł - balsam kosztował 8.49zł natomiast mleczko 9.99zł. Pojemnościowo jednak sytuacja przedstawia się tak, że mleczka jest 2 razy więcej :) pojemność balsamu to 200ml a mleczka 400ml. Działanie jednak jest to samo. Balsam jak i mleczko świetnie nawilżają skórę (przynajmniej tak działają na moją), poprawiają koloryt skóry i wspomagają opalanie :) kolejnym argumentem na TAK dla mleczka jest jego konsystencja gdyż jest gęstsze od balsamu. O zapachu nie muszę już chyba wspominać że jest moim ulubionym :).
 Reasumując:
*balsam:                                                                                       *mleczko:
pojemność: 200ml                                                                         pojemność: 400ml
cena: ok. 8.49zł                                                                            cena: ok. 9.99zł
wydajność: średnia                                                                        wydajność: duża
konsystencja: rzadka                                                                   konsystencja: gęsta
Obydwa produkty dobrze nawilżają skórę, poprawiają koloryt skóry i są idealne do opalania a zapach jest zniewalający. Gdybym miała przy następnym zakupie wybierać między balsamem a mleczkiem wybiorę zdecydowanie mleczko.













Czytaj dalej »

niedziela, 15 lipca 2012

orange&mint&gold :)

Witajcie :)! Z racji tego, że jest niedziela i mam trochę wolnego czasu mogę dodać post :) Może na początku trochę z innej beczki niż zawsze, pamiętacie jak żaliłam się na wypadające garściami włosy? problem ten nadal nie minął, lecz od dziś zaczynam wykreślać wszystkie grzechy popełniane do tej pory w traktowaniu moich włosów, a to za sprawą Włosomaniaczki i jej bloga http://wlosomaniactwo.blogspot.com/ . Po przeczytaniu paru cennych rad postanowiłam wprowadzić je powoli w życie. Na koniec mycia opłukałam włosy zimną przegotowaną wodą. Nie tarłam uparcie włosów ręcznikiem tylko pozwoliłam wodzie wchłonąć w niego bez zbędnego tarcia. Do tej pory nie wyobrażałam sobie nie rozczesania włosów po umyciu a przed suszeniem, zawsze myślałam "przecież będą tak splątane, że tym bardziej ich nie rozczeszę". Dziś jednak nie rozczesałam ich po umyciu ale dopiero po wysuszeniu i o dziwo włosy rozczesały się bez najmniejszego oporu :) od jutra przełamuję się i zaczynam używać grzebienia o szerokim rozstawie zębów - do tej pory akceptowałam tylko i wyłącznie szczotki. :) I zero suszarki! Od jutra również żegnam się z suszarką, prostownicą (chociaż używałam jej sporadycznie raz na 2 tygodnie) i lokówką. Następnie zacznę odżywiać swoje włosy od środka :). Jeśli macie problemy z włosami jak ja to myślę, że warto zajrzeć na bloga tej dziewczyny ponieważ można znaleźć tam cenne porady oraz recenzję przeróżnych kosmetyków oczywiście do włosów :). Tak więc koniec o włosach. 
Teraz druga część o ubraniach :)
Dziś połączenie mocnego pomarańczu z łagodną miętą i złotym naszyjnikiem. Mgiełka zakupiona na bazarku w Lublinie, szpilki, spodenki, naszyjnik i czerwona bransoletka pochodzą z hal targowych z Marywilskiej (Warszawa) a pomarańczowo - granatowa bransoletka pochodzi z wyprzedaży z House'a :) i wszystkim znany hair cuff z H&M. Tak jak obiecywałam outfit składa się z rzeczy zakupionych na wyjeździe. Oprócz mgiełki. Dziś rozpisałam się jak nigdy ;p życzę Wam miłej lektury a sama zmykam na leżak z nowym wydaniem Instyle z Mają Ostaszewską w roli głównej ;) Do poczytania w jutrzejszym poście!


















Czytaj dalej »

czwartek, 12 lipca 2012

Warsaw&shopping

Wreszcie mogę dostać post z czego się niezmiernie cieszę :) ciężko będzie wytłumaczyć się z tak długiej przerwy ale same rozumiecie praca, rekrutacja na studia, wyjazd do Warszawy itp. Więc dziś może trochę z wyjazdu. Pobyt był krótki bo tylko 5 dniowy, ale za to owocny. Pewnie nie jedna warszawianka była w halach targowych na Marywilskiej, ja miałam to szczęście, że przez 5 dni mieszkałam dosłownie niecałe 2km od hali i odwiedziłam ją dwa razy zdobywając pierwszego dnia koronkową sukienkę i szpilki natomiast drugiego spodenki, naszyjnik i bransoletkę za małe pieniądze :). Dzień przed wyjazdem odwiedziłam również galerię handlową Targówek gdzie pobuszowałam po wyprzedażach i tak oto w Housie zakupiłam bikini, naszyjnik, bransoletkę i kolczyki - nausznice z piórkami a w H&M znaną pewnie wszystkim hair cuff. Teraz może trochę o cenach:
zaczynając od koronkowej sukienki - 30zł,
szpilki - 55zł,
naszyjnik z hali - 16zł,
bransoletka z hali - 8zł,
spodenki z hali - 35zł,
naszyjnik House - 5.99zł,
bransoletka House - 6.99zł,
kolczyki House - 4.99zł,
gumka H&M 6.90zł.
 Szczerze jestem bardzo zadowolona z zakupów :) gdyż nie wydałam sporej sumy a uzupełniłam swoją szafę w parę potrzebnych rzeczy. Szpilki już zdążyłam wypróbować i muszę przyznać że są wygodne. Niebawem pojawi się outfit z wykorzystaniem nowych nabytków :)




















Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia